- Polska w dalszym ciągu jest najbardziej lubianym, podkreślam tę emocję, lubianym krajem, do którego Ukraińcy przyjeżdżają. To jest z naszej, polskiej perspektywy sytuacja, która nie ma precedensu. (…) Osobiście uważam, że opinia Ukraińców o dzisiejszej Polsce, tak bardzo wysoka, jest bardzo cennym aktywem, który mamy w ręku my Polacy. To jest coś, co można wykorzystać na różne sposoby, ale to jest też coś, o co trzeba dbać – podkreślił w rozmowie z PAP konsul honorowy Ukrainy w Poznaniu Witold Horowski.

Reklama

Pytany, czy Polacy doceniają tak wysokie notowania naszego kraju wśród Ukraińców, odpowiedział: "Myślę nawet, że Polacy o nich nie wiedzą".

- Ilu Polaków wie, że Polska jest numerem jeden w rankingu najbardziej popularnych krajów na Ukrainie? Nie sądzę żeby Polacy powszechnie wiedzieli, że tak się dzieje. Można też zapytać, czy Polacy doceniają imigrantów z Ukrainy – i tu nie ma już jednak prostej odpowiedzi – wskazał.

Horowski tłumaczył, że "z jednej strony słyszy się – i dobrze, że się słyszy – o bardzo bulwersujących incydentach, które mają miejsce. Rzadko, całe szczęście, w Wielkopolsce, ale na wschodzie Polski i gdzie indziej takie rzeczy o charakterze dyskryminacyjnym albo wręcz narodowościowo takim potępiającym się zdarzają". Dodał, że z kolei Wielkopolska nadal jest miejscem, gdzie Ukraińcy – w porównaniu do innych regionów Polski – "mają powody, żeby czuć się lepiej".

- Ale to zróżnicowanie regionalne to jest jedno. Druga sprawa, na którą chciałbym uczciwie zwrócić uwagę, to sam proces napływu imigrantów do Polski. Wcześniej polskie społeczeństwo nie miało takich doświadczeń. Jakby się zastanowić i porównać naszą sytuację do społeczeństw, które mają kilkadziesiąt czy kilkaset lat doświadczeń z imigrantami, to uważam, że mimo wszystko wypadamy całkiem nieźle. To nie jest powód, żeby nie pracować nad tym, żeby było lepiej, bo mamy wiele bardzo konkretnych spraw do załatwienia na tym polu, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że jest całkiem nieźle – biorąc pod uwagę to, jak wygląda ta sytuacja w społeczeństwach bardziej dojrzałych, które się uczą pracy z imigrantami od wielu, wielu lat – podkreślił.

Obecnie w Poznaniu i powiecie poznańskiego mieszka ok. 100 tys. Ukraińców. Z danych konsulatu wynika, że z tej liczby ponad 90 proc. pracuje tu zawodowo.

Reklama

Horowski wskazał, że nadal jednym z największych problemów Ukraińców przyjeżdżających do Polski jest biurokracja. Zaznaczył, że "na pierwszy plan wysuwa się postulat lepszej obsługi procesów związanych z legalizacją pobytu i pracy".

- To są procesy, które dzisiaj trwają kilkanaście miesięcy, one blokują tych ludzi, utrudniają poruszanie się po rynku pracy, komunikację z rodziną, bo nie mogą w tym czasie wyjechać. Wiąże się z tym bardzo wiele życiowych historii, z których część ma czasem wręcz dramatyczny czy tragiczny wymiar. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale ich sytuacja prawna, doradztwo w tym zakresie, polepszenie, skrócenie tych procedur – to są ich absolutne marzenia i największe potrzeby. Na wiele spraw z tej listy nie mamy wpływu, ale np. na to, żeby mieli dostęp do lepszej informacji czy doradztwa prawnego w tym zakresie, to jest coś, co mogłoby komfort ich życia tutaj poprawić – powiedział.

Horowski zaznaczył, że Ukraińcom brakuje także informacji o funkcjonowaniu np. polskiej służby zdrowia czy systemu oświaty.

- W kwestii oświaty w Poznaniu to się już istotnie poprawia. Wydział Oświaty Urzędu Miasta Poznania robi naprawdę dobrą robotę, co nie znaczy, że wszystko robi świetnie. Poprawiono jednak obsługę, wprowadzono nowe miejsca, w których dzieciaki z Ukrainy mogą wejść na kilka miesięcy do klasy "zero", podciągnąć swój polski, zbudować podstawową kompetencję językową i dopiero potem trafiają do polskich klas w innych szkołach, już z zupełnie innym ładunkiem przygotowawczym – mówił.

Konsul wskazał, że polskie społeczeństwo – w różnym tempie – ale jednak coraz bardziej otwiera się na mieszkających tu i pracujących Ukraińców. Jak mówił, pojawia się również coraz więcej inicjatyw, np. lokalnych samorządów, które zaczynają wprowadzać rozwiązania z myślą o Ukraińcach – w tym choćby umieszczane w przestrzeni publicznej informacje w języku ukraińskim czy wersje stron miejskich instytucji w tym języku.

- Nie chciałbym bagatelizować takich sygnałów, jak np. to, że mogę kupić bilet na komunikację miejską w Poznaniu, korzystając z menu w języku ukraińskim. Oczywiście, to jest drobiazg, ale mówi coś o intencjach miasta, do którego przyjechałem, że nie jestem obcokrajowcem drugiej kategorii albo nie czuję się pod presją, bo nie znam języka angielskiego czy polskiego. Stawia mnie to w roli kogoś, o kogo się dba, kogo się docenia. I trudno przecenić tego rodzaju wrażenie. Dla wszystkich emigrantów, szczególnie w pierwszym okresie, kiedy żyją w dużym stresie, z frustracją, ze strachem – tego typu sygnały mają moim zdaniem większe znaczenie, niż się to wydaje na pierwszy rzut oka – podkreślił Horowski.

- Mam takie marzenie, że byłoby fajnie, jakbyśmy byli na tyle otwarci na Ukraińców w Poznaniu, Wielkopolsce czy w ogóle w Polsce, żebyśmy dostrzegając tę ich pewną "odmienność", potrafili zareagować z szacunkiem, np. powiedzieć dzień dobry po ukraińsku – to nie jest trudne. A to może spowodować, że obie strony mogą poczuć się lepiej, bo zobaczymy uśmiech. A uśmiech to bezcenna rzecz, najprostsza, najbardziej pożądana rzecz w relacjach międzyludzkich – podkreślił.

Jedną z inicjatyw, która przybliża Polakom kulturę ukraińską i integruje obie społeczności jest odbywający się od lat w Poznaniu festiwal "Ukraińska wiosna", którego 12. edycja rozpoczyna się w czwartek w stolicy Wielkopolski. Wydarzenie zainauguruje konferencja "Ukraińskie ślady w Wielkopolsce – historia, kultura, język".

Największą gwiazdą tegorocznej edycji festiwalu będzie Susana Dżamaładinowa, znana jako Jamala. Ukraińska piosenkarka krymsko-tatarskiego pochodzenia, aktorka i autorka tekstów, zyskała uznanie międzynarodowej publiczności, wygrywając w 2016 r. konkurs piosenki Eurowizji, wykonując wówczas utwór "1944", odnoszący się do sytuacji Tatarów krymskich podczas II wojny światowej, deportowanych z kraju do Uzbekistanu i Kirgistanu.

Jednym z głównych festiwalowych wydarzeń będzie także koncert orkiestry symfonicznej INSO-Lviv. Orkiestra, która w ub. roku obchodziła jubileusz 20-lecia, jest stałym uczestnikiem międzynarodowych festiwali na Ukrainie i za granicą. Popularność przyniosło zespołowi również wykorzystywanie różnych form sztuki podczas koncertów: baletu, animacji piaskowej i wizualizacji.

W ramach festiwalu zaplanowano także pokazy filmów ukraińskich. Widzowie zobaczą m.in. dokument o jednym z najbardziej znanych malarzy XX wieku Kazimierzu Malewiczu pt. "Malewicz. Ukraiński kwadrat", a także film biograficzny o życiu ukraińskiego reżysera, podróżnika i realizatora Leonida Kantera – "Człowiek z taboretem". Festiwalowy program dopełni spotkanie z lwowskim pisarzem, autorem powieści historycznych i kryminalnych Bohdanem Kołomijczukiem. W trakcie tegorocznej "Ukraińskiej wiosny" Kołomijczuk zaprezentuje swą najnowszą powieść "Hotel Wielkie Prusy".

12. edycję festiwalu "Ukraińska wiosna" dofinansowano z budżetu samorządu województwa wielkopolskiego i miasta Poznania. Organizatorem festiwalu jest Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Polska-Ukraina. Tegoroczna edycja wydarzenia potrwa do 12 maja.