Jednym z negatywnych bohaterów filmu jest ks. Franciszek Cybula, zmarły niedawno w wieku 79 lat duchowny. Na jego pogrzebie, pełne wzruszeń i wielkich słów pożegnanie wygłaszał m.in. arcybiskup Sławoj Leszek Głódź. Mimo że, jak dowodzą autorzy filmu, posiadał już dowody na nieczyste sumienie księdza.

Autorzy filmu dysponują mocnymi dowodami. Molestowany przez Cybulę mężczyzna spotkał się z nim w jego domku w kaszubskim Gowidlinie na parę miesięcy przed śmiercią duchownego. To spotkanie zarejestrowała kamera.

"Była chwilka pieszczenia i... wracaliśmy do swoich spraw" – mówił ks. Cybula o swoich relacjach z nastoletnim wówczas chłopakiem.

Przekonywał, że dziecko samo chciało, by ksiądz „go troszkę popieścił”, a na koniec proponował „trochę pieniędzy”.

W filmie jest opis trudnych wspomnień. Cybula wołał swojego ministranta: "Chodź, zobacz, coś się stało". Stał ze zsuniętymi spodniami i penisem w stanie erekcji. "Nie chce opaść".

Po latach ksiądz mówi, że zrobił to "trochę dla humoru" i że to "nie szło w złym kierunku", a nastoletni chłopiec przecież "miał apetyt" i "równorzędnie się tym darzyli".

Sekielski wrócił z kamerą, by porozmawiać z ks. Cybulą. Okazało się, że duchowny zmarł. Kamera zarejestrowała moment, gdy karetka zabierała ciało.

Ks. Cybula został spowiednikiem Lecha Wałęsy w sierpniu 1980 r., gdy wybuchły strajki "Solidarności". Po upadku PRL, gdy Wałęsa objął urząd głowy państwa, został prezydenckim kapelanem. W 2010 r. przeszedł na emeryturę i został rezydentem parafii w Gowidlinie. Zmarł 21 lutego 2019 r. Na jego pogrzebie nie zabrakło kościelnych hierarchów i polityków. 

Premiera filmu 11 maja o 14:30 na kanale Tomasza Sekielskiego. Dostęp bezpłatny.