Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wlkp. - jak poinformowała posłanka Joanna Lichocka - nadzoruje sprawę dotyczącą usiłowania doprowadzenia Filharmonii Kaliskiej do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przy zakupie fortepianu koncertowego.

Parlamentarzystka PiS podkreśliła, że interesuje się sprawą, ponieważ "osobiście pomagałam Filharmonii Kaliskiej w otrzymaniu dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na zakup fortepianu w wysokości 400 tys. zł". - Ta dotacja, wydawałaby się drobiazgiem w skali milionów złotych, ale to zdarzenie zirytowało mnie bardzo, bo okazało się, że można w tak ordynarny sposób oszukiwać państwowe instytucje oraz podatników – oświadczyła poseł.

W październiku 2017 r. dyrektor Filharmonii Kaliskiej zawiadomił policję o próbie usiłowania oszustwa przez jedną z lokalnych firm, która zamierzała sprzedać instytucji fortepian ze sfałszowanym numerem seryjnym. Za instrument wart 150 tys. zł filharmonia miała zapłacić 400 tys. zł

- Mówimy o próbie sprzedaży podrobionego, odmłodzonego o 40 lat instrumentu dla instytucji publicznej, który byłby kupiony za pieniądze podatników – informował wówczas PAP dyrektor Filharmonii Kaliskiej Adam Klocek.

Sprzedający zaoferował filharmonii fortepian z 1957 r., prezentując instrument wyprodukowany w 2001 r.

Pracownicy filharmonii, dokonując szczegółowych oględzin instrumentu, odnaleźli zastanawiający element. - Dolna część strojnicy fortepianu, czyli kluczowy element, była pokryta dodatkową cienką warstwą forniru, w której niechlujnie wywiercono otwory kołkowe, powodując wyrwy w cienkim drewnie forniru. To oznaczało, że ktoś chciał coś zamaskować – tłumaczył dyrektor.

Odkrycie to spowodowało, że pracownicy filharmonii postanowili dokładniej przyjrzeć się instrumentowi. Zrobiono zdjęcia i skontaktowano się z niezależnym ekspertem od fortepianów Steinway z zagranicy. Ten wskazał na 9 nieoryginalnych elementów w fortepianie.

Instrument został zabezpieczony jako dowód w sprawie o próbie popełnienia przestępstwa. Filharmonia nie przekazała żadnych pieniędzy sprzedającemu i nie odbyło się oficjalne odebranie instrumentu.

Prokuratura Rejonowa w Kaliszu umorzyła śledztwo w październiku 2018 r., ponieważ "w trakcie postępowania stwierdzono brak znamion czynu zabronionego" – wyjaśnił wówczas rzecznik prasowy Maciej Meler. Filharmonia Kaliska złożyła zażalenie. Sąd Okręgowy w Kaliszu wrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Poseł PiS Joanna Lichocka o sprawie zawiadomiła też Ministra Sprawiedliwości oraz MKiDN.

Jej zdaniem należy przyjrzeć się podobnym sprawom, "by sprawdzić, czy instytucje państwowe nie są oszukiwane w taki właśnie sposób, a proceder prowadzony jest na szerszą skalę".