Dziennik Gazeta Prawana logo

Rodziny zastępcze, zamiast rosnąć w siłę, są dziś niedoceniane i niezauważane

25 sierpnia 2019, 19:02
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Rodzina
Rodzina/Shutterstock
Rodzice zastępczy muszą być psychiatrami, psychologami i menedżerami w jednym. I udowadniać urzędnikom, że z wychowaniem radzą sobie lepiej niż biologiczni.

Agata jest samotną matką zastępczą czwórki dzieci. mówi. Dlaczego? Zawodowemu rodzicowi zastępczemu trzeba płacić – nie mniej niż 2 tys. zł brutto miesięcznie (precyzuje to ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej). Niezawodowy opiekun za swoją pracę nie dostaje złotówki, a robi to samo. opowiada Agata.

Poszło o wyobrażenia, które rozminęły się z rzeczywistością. Były mąż pani Agaty liczył, że dzieci będą robić większe postępy. Że ciężką pracą można wyprowadzić je niemal na prostą. kobieta zawiesza głos. Krzyś nadal jest przy niej. Ma 27 lat. Nie jest i nigdy nie będzie samodzielnym człowiekiem.

Ona sama nie zrezygnowała z roli rodzica zastępczego, choć też zaliczyła zimny prysznic. mówi Agata. Pochodzi z Warszawy, na Mazury wyprowadziła się 28 lat temu. pyta retorycznie.

Namiastka normalności

Zgodnie z przepisami organizator rodzinnej pieczy zastępczej (w tym wypadku PCPR) dokonuje oceny rodziny. Gdy jest ona negatywna, a taką zwykle dostaje Agata, kolejna ocena odbywa się za pół roku. Po dwóch ocenach negatywnych PCPR składa do sądu rodzinnego wniosek o rozwiązanie rodziny. W przypadku Agaty takich wniosków było kilkanaście – wszystkie zostały odrzucone. Teraz rozpatrywany jest kolejny. mówi matka zastępcza. Zarzucano jej też, że psy biegają po podwórku, że karmę dla zwierząt trzyma w kuchni i suszy pranie w pokoju. Że jest niezbyt czysto, a niektóre meble wyglądają na zniszczone. tłumaczy Agata. Chłopiec jest ogromny i silny jak na swoje 11 lat. Trafił do niej sześć lat temu. Wcześniej widział przemoc i doświadczał jej na własnej skórze. Tkwił w przemocowej rodzinie, mimo niebieskiej karty i sądowych wyroków. Mimo że wszyscy wokół widzieli i słyszeli, co się w domu dzieje. Miał szczęście, że przeżył. W pewnym momencie znalazł się w domu dziecka i właśnie stamtąd zabrała go Agata. Po odejściu Piotrusia w placówce trzeba było zrobić remont, bo chłopiec stłukł telewizor, wybił szyby, zdemolował ściany.

opowiada matka zastępcza. Ona wie, że zachowanie chłopca to efekt choroby – zespół stresu pourazowego, dysocjacji osobowości, zaburzeń hiperkinetycznych, zachowania ze spektrum autyzmu wywołanego traumą. W znajomym sklepie otwierają mu czasem dodatkową kasę, bo Piotruś ma swój system układania produktów na taśmie: mleko koło mleka, masło koło masła. Trzeba mu na to pozwolić. Poza Piotrusiem i dorosłym Krzysiem pani Agata opiekuje się jeszcze 17-letnią Mariolą i nastoletnią matką z FAS, jej imienniczką, Agatą. Synek dziewczyny, mały Wiktorek, również znalazł na Mazurach dom.

Dzięki wysiłkom Agaty między chłopcem a młodą mamą nawiązała się więź. mówi krótko. Nieraz musiała o tę miłość walczyć. Od powiatowych urzędników usłyszała np., że skoro chłopiec jest zdrowy (nie ma FAS), to lepiej oddać go do adopcji. Miałby zdrowych i bogatych rodziców…

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj