Gazeta podaje, że Arkadiusz B. i Krzysztof B. siedzą w areszcie pod zarzutem zorganizowania grupy przestępczej, która wyłudziła 5 mln zł z VAT, i kierowania nią. Przestępczy proceder mieli prowadzić w czasie, gdy oficjalnie w resorcie zajmowali się walką z mafiami VAT-owskimi. Z ustaleń "Rz" wynika, że zwolniono ich z pracy z zachowaniem odpraw mimo wiedzy o ich nadużyciach. Arkadiusz B. stracił stanowisko w listopadzie 2018 r., na ok. miesiąc przed zatrzymaniem go przez CBŚP. Z ministerstwa odszedł za trzymiesięcznym wypowiedzeniem, i choć w tym czasie "nie świadczył pracy", zainkasował odprawę i 13. pensję.

Marian Banaś, obecny szef NIK, a w tamtym czasie przełożony B., w wydanym w środę oświadczeniu zapewnił, że gdy tylko dowiedział się o "nieprawidłowościach dotyczących osób pracujących w strukturach Ministerstwa Finansów", natychmiast podjął decyzję o ich odwołaniu z zajmowanych stanowisk i rozwiązaniu z nimi stosunków pracy. "Nastąpiło to na kilka miesięcy przed opisywanymi w artykule zatrzymaniami” – stwierdził. Gazeta zauważa, że w ten sposób przyznał on, że wiedział o nadużyciach urzędników, a mimo to nie zwolnił ich dyscyplinarnie.

MF: Mamy prawo kształtować własną politykę kadrową

Ministerstwo Finansów ma prawo do kształtowania własnej polityki kadrowej. Zgodnie z nią została podjęta decyzja o niezwłocznym odwołaniu pracowników z zajmowanych stanowisk - poinformowało ministerstwo, odnosząc się do artykułu opublikowanego w czwartek w "Rzeczpospolitej".

"W nawiązaniu do tekstu w wydaniu dziennika "Rzeczpospolita" z 31 października 2019 r. pt. "Odeszli bez uszczerbku dla kieszeni" informujemy, że w opisywanych w artykule sytuacjach nie zaistniały przesłanki formalne do rozwiązania stosunków pracy w trybie dyscyplinarnym" – podało Biuro Komunikacji i Promocji MF.

"Ministerstwo Finansów, jak każdy pracodawca, ma prawo do kształtowania własnej polityki kadrowej. Zgodnie z nią została podjęta decyzja o niezwłocznym odwołaniu ww. pracowników z zajmowanych stanowisk. W celu wyjaśnienia sprawy Ministerstwo Finansów współpracowało i współpracuje z właściwymi służbami" – napisano w wyjaśnieniu.

W opublikowanym w czwartkowym wydaniu "Rzeczypospolitej" tekście "Afera w MF, Odeszli bez uszczerbku dla kieszeni" czytamy, że urzędnicy Ministerstwa Finansów, podejrzani o wyłudzenia VAT, odeszli z resortu, zachowując pełne apanaże zamiast otrzymać dyscyplinarki.

Gazeta podała, że Arkadiusz B. i Krzysztof B. siedzą w areszcie pod zarzutem zorganizowania grupy przestępczej, która wyłudziła 5 mln zł z VAT, i kierowania nią. Przestępczy proceder mieli prowadzić w czasie, gdy oficjalnie w resorcie zajmowali się walką z mafiami VAT-owskimi.

Z ustaleń "Rz" wynika, że zwolniono ich z pracy z zachowaniem odpraw mimo wiedzy o ich nadużyciach. Arkadiusz B. stracił stanowisko w listopadzie 2018 r., na ok. miesiąc przed zatrzymaniem go przez CBŚP. Z ministerstwa odszedł za trzymiesięcznym wypowiedzeniem i choć w tym czasie "nie świadczył pracy", zainkasował odprawę i 13. pensję.

Marian Banaś, obecny szef NIK, a w tamtym czasie przełożony B., w wydanym w środę oświadczeniu zapewnił, że gdy tylko dowiedział się o "nieprawidłowościach dotyczących osób pracujących w strukturach Ministerstwa Finansów", natychmiast podjął decyzję o ich odwołaniu z zajmowanych stanowisk i rozwiązaniu z nimi stosunków pracy. "Nastąpiło to na kilka miesięcy przed opisywanymi w artykule zatrzymaniami” – stwierdził. Gazeta zauważa, że w ten sposób przyznał on, że wiedział o nadużyciach urzędników, a mimo to nie zwolnił ich dyscyplinarnie.