Dziennik Gazeta Prawana logo

Groźby w sieci pod adresem posła PO. Zakończył się proces odwoławczy

12 listopada 2019, 12:03
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Sąd
Sąd/Shutterstock
Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się we wtorek proces odwoławczy w sprawie gróźb, skierowanych poprzez wpis internetowy, pod adresem podlaskiego posła KO Krzysztofa Truskolaskiego. Nieprawomocny wyrok skazujący, który zapadł w pierwszej instancji, zaskarżył obrońca oskarżonego.

Obrona wnioskuje o uniewinnienie, ewentualnie uchylenie wyroku i zwrot sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Białymstoku. Prokuratura i pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego chcą oddalenia apelacji. Wyrok ma być ogłoszony pod koniec listopada.

Chodzi o wpis w mediach społecznościowych o treści: "Będziesz k... wisiał za podp... własnego kraju już niedługo. Zobaczysz". W maju sąd rejonowy skazał autora tego wpisu na pół roku więzienia w zawieszeniu i 5 tys. zł grzywny.

Wpis był jednym z fali internetowych komentarzy pod adresem posła Truskolaskiego, który w poprzedniej kadencji zdobył mandat z listy Nowoczesnej (w jesiennych wyborach ponownie został posłem, tym razem z listy Koalicji Obywatelskiej - przyp. PAP), w związku z głosowaniem w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy w październiku 2017 roku. Zgromadzenie przyjęło wtedy rezolucję w sprawie praworządności w niektórych krajach Europy, w tym w Polsce. Wezwało w niej pięć krajów do działań w kierunku przywrócenia rządów prawa. Rezolucję poparli parlamentarzyści PO i Nowoczesnej (w tym Truskolaski), przeciwko byli posłowie PiS i Kukiz'15.

W złożonym w listopadzie 2017 roku zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa Krzysztof Truskolaski podawał przykład prywatnej informacji, którą otrzymał na poselski fanpage w mediach społecznościowych. "Będziesz k... wisiał za podp... własnego kraju już niedługo. Zobaczysz". Mówił, że to tylko jeden z wpisów. Podkreślał, że czuje się nękany i obawia się o bezpieczeństwo swoje oraz bliskich.

Prokuratura ustaliła i postawiła zarzuty autorowi wpisu, pochodzącemu z województwa lubuskiego, a mieszkającemu i pracującemu w Holandii. W śledztwie mężczyzna przyznał się do autorstwa wpisu, ale nie do gróźb pod adresem parlamentarzysty.

Proces w pierwszej instancji skończył się po jednej rozprawie, która odbyła się mimo nieobecności oskarżonego (sąd uznał, że został on prawidłowo zawiadomiony). Sąd wysłuchał posła Truskolaskiego, który ma w sprawie status oskarżyciela posiłkowego. Na wniosek obrony w charakterze świadka został przesłuchany pracownik biura parlamentarzysty.

Prokuratura uznała, że wpis zawierał groźbę pozbawienia życia, która wzbudziła uzasadnioną, realną obawę jej spełnienia. Chciała 10 miesięcy więzienia bez zawieszenia. Jej wniosek poparł oskarżyciel posiłkowy. Obrona argumentowała, że groźba nie była realna - wnioskowała o uniewinnienie.

Sąd uznał, że oskarżony groził pozbawieniem życia funkcjonariuszowi publicznemu - posłowi Sejmu RP i członkowi Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, a groźba ta wzbudziła w zagrożonym uzasadnioną obawę jej spełnienia. Orzekł karę pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 5 tys. zł grzywny.

Obrońca oskarżonego mec. Karolina Tamm, w swojej mowie końcowej przed sądem okręgowym, skupiła się na definicji groźby karalnej. Mówiła, że słowa, które do Truskolaskiego napisał jej klient, nie wywołały realnych obaw u posła, bo - jak argumentowała - nie zmienił on swego kalendarza spotkań czy innej aktywności publicznej. Argumentowała też, że sąd rejonowy w ogóle nie rozważał, czy obiektywnie takie słowa mogły wywołać poczucie zagrożenia.

- mówiła z kolei prokurator Marzanna Mielewczyk-Olszewska z Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe. Argumentowała też, że w przypadku wpisu internetowego osoba, której on dotyczy do końca nie wie, z kim ma do czynienia, jakie cechy ma autor takiego przekazu. - mówiła prokurator. Wnosiła o oddalenie apelacji obrony.

Samego posła Truskolaskiego w sądzie we wtorek nie było; w Sejmie tego dnia odbyło się zaprzysiężenie parlamentarzystów nowej kadencji. Pełnomocnik posła Adam Borowski jest przekonany, że sprawca z pełną świadomością użył określonych słów (wina umyślna) i działał co najmniej z zamiarem ewentualnym groźby karalnej. - mówił pełnomocnik.

On również chce oddalenia apelacji i utrzymania wyroku skazującego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj