Sąd apelacyjny postąpił prawidłowo, aprobując ocenę dowodów dokonaną przez sąd I instancji. SN uznał, że taka sytuacja, iż doszło do skazania niewinnego oskarżonego w tej sprawie jednak nie zaistniała, a sądy miały podstawę uznać, iż zebrane dowody wskazują na zawinienie oskarżonego co do przypisanych mu kilkudziesięciu przestępstw - mówił w uzasadnieniu decyzji SN sędzia Zbigniew Puszkarski.

Jak dodał, "ewentualne potwierdzenie jakiejkolwiek inspiracji Falenty ze strony innych osób, co do których nie ma dowodów w oparciu o jego wyjaśnienia, które składał w tej sprawie, i tak nie powodowałoby, że Falenta jest niewinny, a skazujący go wyrok jest niesłuszny".

Jednak w ocenie SN działania podejmowane przez sąd I instancji w tym procesie - co znajduje odbicie w niejawnej części materiałów tej sprawy - nie doprowadziły do potwierdzenia tezy o inspirowaniu Falenty przez służby - CBA lub ABW.

Tzw. afera podsłuchowa była jedną z głośniejszych spraw w ostatnich latach. Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Sprawa dotyczyła nagrywania w dwóch restauracjach w latach 2013-2014 r. osób z kręgów polityki i biznesu, a prawomocną karę bezwzględnego pozbawienia wolności usłyszał Falenta.

Przed tygodniem SN na rozprawie rozpoznał kasację obrony, w której podniesiono m.in. zarzuty "rażącego naruszenia przepisów postępowania" przez sąd drugiej instancji. Obrona wnosiła o uniewinnienie oskarżonego z uwagi na "oczywistą niesłuszność skazania", ewentualnie o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Prawomocny wyrok w tej sprawie zapadł przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie w grudniu 2017 r. SA utrzymał wyrok wymierzony biznesmenowi w 2016 r. przez warszawski sąd okręgowy i uznał ustalenia sądu I instancji uznał za prawidłowe. Później SA oddalił zażalenia obrońców Falenty, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Falenta miał się stawić w zakładzie karnym 1 lutego br., ale się ukrywał. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. 5 kwietnia został zatrzymany w Hiszpanii, po czym przewieziono go do kraju, gdzie trafił do więzienia.

Wcześniej dwukrotnie - 10 października 2018 r. i 28 marca 2019 r. - Sąd Najwyższy nie uwzględnił wniosków obrońcy o wstrzymanie wykonania orzeczenia do czasu rozstrzygnięcia kasacji.

O tym, że Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia br. Sąd Apelacyjny w Warszawie. Oddalił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

W latach 2013-2014 nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę, szefa CBA Pawła Wojtunika. W sumie, podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań, utrwalono rozmowy ponad stu osób; prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97.

Według sądu I instancji naczelną motywacją oskarżonych była chęć wzbogacenia się, a Falenta był jedynym pomysłodawcą przestępczego procederu oraz "wyłącznym dysponentem nagrań". "Jakakolwiek inna niż finansowa motywacja sprawców, w ocenie sądu, nie znajduje oparcia w poczynionych ustaleniach faktycznych" - uznał SO. SA za słuszne uznał ustalenia i wnioski sądu I instancji.

Przeciwko Falencie trwa kolejne śledztwo w sprawie nagrań, które zostały opublikowane bądź o których dowiedział się prokurator już po zakończeniu sprawy, w której zapadł prawomocny wyrok. W postępowaniu tym Falenta usłyszał kilka zarzutów. Nie przyznaje się on do winy.

"Rzeczpospolita" informowała w czerwcu, że Falenta napisał w kwietniu do prezydenta Andrzeja Dudy, że jeśli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, kto za nim stał. - Marek Falenta został prawomocnie skazany przez niezawisły sąd, który uznał, że sposób w jaki działał, pobudki jakie nim kierowały, zasługują na karę pozbawienia wolności i tę karę odbywa i tego już nic nie zmieni - mówił w czerwcu minister w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera.

Sprawę we wtorek ma rozpatrzyć skład trzech sędziów Izby Karnej - Tomasz Artymiuk, Piotr Mirek i Zbigniew Puszkarski. Ten ostatni będzie jej sprawozdawcą. Początek rozprawy wyznaczono na godz. 12.40.