Wczoraj sędziowie w Luksemburgu wysłuchali argumentów Brukseli i Warszawy w toczącym się sporze o Izbę Dyscyplinarną w Sądzie Najwyższym. Komisja Europejska wnioskuje do Trybunału Sprawiedliwości UE o zawieszenie działalności tego organu do momentu wydania przez niego wyroku w sprawie dotyczącej dyscyplinowania polskich sędziów. Chodzi o użycie środka zabezpieczającego, które miałoby uchronić polski system sądownictwa przed zajściem nieodwracalnych szkód. Do tego w ocenie KE może doprowadzić dalsze funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej. Z kolei Polska chce odrzucenia wniosku KE.
Chociaż Trybunał Sprawiedliwości już dwukrotnie decydował się na użycie środka tymczasowego w sporze pomiędzy rządem PiS a Brukselą, tym razem sprawa ma charakter systemowy, bo dotyczy funkcjonowania jednej z izb w Sądzie Najwyższym. Dr hab. Piotr Bogdanowicz z Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla, że wszystko zależy od zakresu wniosku samej KE – czy domaga się ona od TSUE zawieszenia statusu całej izby, czy tylko przerwania działalności orzeczniczej do czasu wydania przez trybunał wyroku. To drugie oznaczałoby, że sędziowie dalej mogliby prowadzić np. działalność administracyjną.
Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia”, nie ukrywa, że chciałby, aby TSUE jednak odniósł się w swoim orzeczeniu do statusu osób orzekających w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.
– zauważa sędzia. Jego zdaniem, absurdem byłoby, gdyby osoby zasiadające w ID SN z jednej strony nie mogły orzekać, a z drugiej miały wpływ na wybór organu konstytucyjnego, jakim jest I prezes SN. Tymczasem termin Zgromadzenia Ogólnego SN, podczas którego mają zostać wybrani kandydaci do pełnienia tej ważnej funkcji, został wyznaczony na 17 marca.
Dr hab. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, przyznaje, że kwestia udziału osób zasiadających w ID SN w zbliżającym się zgromadzeniu ogólnym sędziów SN jest problematyczna. I to nie tylko w kontekście przyszłego orzeczenia TSUE, ale także styczniowej uchwały trzech połączonych izb SN.
– mówi Jacek Zaleśny. Jego zdaniem te wątpliwości nie znikną, dopóki nie dojdzie do odpowiedniej reakcji ze strony ustawodawcy.
– ostrzega konstytucjonalista.
Trybunał Sprawiedliwości wyda decyzję co do użycia środka tymczasowego szybko, ale nie w ciągu jednego dnia, bo sprawa będzie musiała być przedyskutowana przez 15 sędziów na Zgromadzeniu Ogólnym odbywającym się co wtorek. Na razie nie ma mowy o karach finansowych, ale to nie znaczy, że nie będzie o nich mowy na dalszym etapie. Komisja Europejska może o nie wnioskować w drugim kroku, jeśli uzna, że Polska nie dostosowała się do postanowienia TSUE o zawieszeniu działalności Izby Dyscyplinarnej.
Wydanie postanowienia w sprawie Izby Dyscyplinarnej w naszym Sądzie Najwyższym może się zbiec w czasie z decyzją Komisji Europejskiej o uruchomieniu nowej procedury o naruszenie prawa UE przeciwko Polsce. Chodzi o podpisaną niedawno przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawę dyscyplinującą, która m.in. ma uniemożliwiać sędziom badanie statusu innych sędziów powołanych przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Analiza nowego polskiego prawa cały czas trwa – słyszymy w Brukseli. Zwyczajowo procedury wobec krajów członkowskich ogłaszane są w pakiecie, kolejny będzie na początku kwietnia, ale w przypadku zmian w polskim sądownictwie kilkukrotnie sprawa przyspieszała.