Wyniki badań, które pokazują, jak pije i narkotyzuje się polska młodzież, zaprezentował warszawski Instytut Psychiatrii i Neurologii. Raport ESPAD 2007 został przeprowadzony na zlecenie instytutu w blisko 400 polskich szkołach.

Na pierwszy rzut oka zebrany materiał wydaje się optymistyczny: z alkoholu i narkotyków korzysta coraz mniej młodych ludzi. Pod tym względem utrzymuje się znana już tendencja. "Trend jest taki, że młodzież w wieku 15-18 lat pije coraz mniej" - mówi Piotr Jabłoński, dyrektor Biura ds. Narkomanii.

Zaraz jednak dodaje: "Niepokojące jest to, że alkohol pije coraz więcej dziewcząt. Niemal tyle samo, co chłopców" - dodaje Jabłoński.

Do tej pory dziewczyny piły zawsze mniej niż ich koledzy. Teraz to się zmieniło. Dlaczego? "Chcą dorównać chłopcom" - diagnozuje dr Bohdan T. Woronowicz, psychiatra od uzależnień. A to bardzo niebezpieczne zjawisko. "Nie od dziś wiadomo, że dla kobiet alkohol jest o wiele bardziej niebezpieczny niż dla mężczyzn" - ostrzega Woronowicz. "Duża część tych dziewczyn, które na luzie popijają sobie piwo, w przyszłości stanie się alkoholiczkami".

Alkohol pity przez młodą osobę czyni nieodwracalne zmiany w mózgu, degraduje, zatruwa ciało. Psychika nie kształtuje się prawidłowo, mogą nastąpić zmiany osobowościowe. A ponieważ coraz młodsze dziewczyny sięgają po alkohol, skutki tego popijania będą o wiele bardziej tragiczne niż u dorosłych.

Badania ESPAD 2007 wskazują, że co czwarty nastolatek w wieku 15-16 lat miał kontakt z alkoholem i że tylko 6 proc. młodzieży twierdzi, że miałaby dziś problem z zakupem używki.

Potwierdzają także badania Światowej Organizacji Zdrowia (HBSC), które mówią, że blisko 90 proc. młodych Polaków między 11. a 17. rokiem życia podejmuje próby picia. "Model lansowany w młodzieżowych mediach, typ człowieka przebojowego, niezależnego, seksownego, wydaje się młodym bardzo pociągający" - mówi Katarzyna Łukowska, zastępca dyrektora Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

"Niestety, żeby zachowywać się tak trendy, być na topie, trzeba się napić. Alkohol przecież rozluźnia, dodaje animuszu. Nieszczęście, jeśli staje się dla młodego człowieka swego rodzaju <niezbędnikiem>, bez którego ten nie potrafi się już dobrze bawić" - dodaje Łukowska.

Eksperci od uzależnień postawili przed sobą dwa zadania. Pierwsze to utrzymać trend, dzięki któremu młodzież pije mniej, a drugie to zatrzymać picie u dziewcząt.

"To, co już osiągnęliśmy, zawdzięczamy skutecznym działaniom antynarkotykowym na wielu płaszczyznach" - tłumaczy Jabłoński, który traktuje alkohol tak jak narkotyki. "Przestaliśmy straszyć młodych skutkami zażywania narkotyków, a zaczęliśmy edukować ich i z nimi rozmawiać. W samorządach i w ministerstwach znalazły się pieniądze na programy edukacyjne, na kampanie społeczne. Rodzice też coraz częściej widzą, że narkotyzowanie się dzieci nie jest problemem oderwanym od innych kłopotów. Teraz ważne jest to, aby konsekwentnie działać w tym kierunku dalej. Szczególnie trzeba dotrzeć do dziewczyn".

Narkotyki są dla frajerów, piwo dla ludzi

IZABELA MARCZAK: Zdarzyło Ci się sięgnąć kiedyś po alkohol, papierosy czy narkotyki? Kamila*: Jakieś dwa, trzy lata temu, ale właściwie nie tyle po alkohol, co po piwo.

Piwo to nie alkohol?
No niby alkohol, ale taki słabszy.

Podobało ci się picie?
No właśnie, nie. Ale wiem, że innym moim rówieśnikom to się podoba.

Dużo piją?
To zależy od imprezy, wyjazdu. Ostatnio byłam pięć dni na Zielonej Szkole. Moi koledzy zabrali tam ze sobą trzy półlitrówki i na sześciu nie starczyło im na cały wyjazd, więc musieli dokupić. Z tym akurat nie było problemu, bo wychowawcy szczególnie nas nie pilnowali.

Ale nie jesteście jeszcze pełnoletni, jak więc udało wam się kupić alkohol?
Z tym nie było problemu. Po prostu sprzedawcy nie pytali o wiek. Poza tym było tam też sporo 18-latków i oni już zupełnie bez problemu mogli zaopatrzyć się w monopolowym. Z przemyceniem alkoholu do pokojów też było łatwo. Po prostu wkładaliśmy butelki czy puszki do plecaka i kiedy przychodził wieczór, opiekunowie szli spać, robiliśmy imprezę.

A papierosy, narkotyki?
Grupa, w której ja się obracam pije głównie alkohol. Ale są klasy w mojej szkole, w których na 30 osób 30 pali. Jeśli chodzi o narkotyki szczególnego problemu z ich zdobyciem też nie ma. Każdy kto bierze, wie do kogo w szkole się zgłosić, żeby kupić towar. Ale ja stronię od takiego towarzystwa, nie kręcą mnie naćpani ludzie. Uważam, że narkotyki są dla frajerów.

W młodszych klasach też piją?
Oczywiście! Przecież próbować zaczyna się już w gimnazjum, a niektórzy nawet wcześniej.

Ale po co?
Powody są różne. Najpierw to ciekawość. Potem to zależy od osoby: jedni piją by lepiej się bawić, inni piją, bo lubią, jeszcze inni, bo mają problemy, troski i chcą o nich zapomnieć.

Kamila - lat 17, II klasa państwowego LO w Warszawie