Obsługiwać go będzie spółka PCC Arriva. Tworzy ją specjalizująca się w przewozach towarowych polska firma PCC Rail i brytyjski potentat transportowy Arriva, który rocznie przewozi ponad miliard pasażerów w ośmiu krajach Europy. Teraz Arriva wjeżdża na tory w naszym kraju. Przez trzy lata będzie obsługiwała kilka tras w województwach kujawsko-pomorskim i pomorskim.

Co to oznacza dla pasażerów, którzy w niedzielny poranek będą czekać na pociągi w Chojnicach, Toruniu, Bydgoszczy, Grudziądzu czy Brodnicy? Na pierwszy rzut oka zmiany nie odczują, bo zobaczą te same szynobusy, które od dawna jeżdżą na tych trasach. Arriva na początek wydzierżawi 13 pojazdów kupionych przez samorząd województwa kujawsko-pomorskiego. Do tego z czasem dołączą dwa nowe szynobusy kupione w bydgoskich zakładach PESA i 30 używanych, ale nowoczesnych składów z Danii.

Arriva chce wyróżniać się jednym: zaproponuje jakość usług, z którą PKP od zawsze mają kłopot. "Zależy nam na czystości i niezawodności taboru, będziemy bardzo dbać, żeby szynobusy były wysprzątane i w świetnym stanie technicznym" - zapowiada Maciej Królak, rzecznik PCC Arriva.

Do tego wyjątkowa klasa personelu. Zatrudnieni przez firmę konduktorzy mają być grzeczni, mili i otwarci na pomoc. "Przeszli specjalne szkolenie z relacji międzyludzkich, wiedzą, jak się zachowywać, żeby pasażerowie dobrze się czuli w podróży" - podkreśla Królak.

Prywatny przewoźnik nie zamierza podnosić cen biletów. Dostaniemy je w kasach PKP, bo obie firmy podpisały umowę. Co ciekawe, problemów z zapłatą za przejazd nie będą mieć podróżni, którzy przyjdą tuż przed odjazdem pociągu i bez grosza przy duszy. Wystarczy, że będą mieli kartę płatniczą, o resztę zadba konduktor wyposażony w mobilny terminal. Co na to pasażerowie?

Anna Nowak, która co najmniej raz w tygodniu jeździ pociągiem z Chojnic do Bydgoszczy, do tych zapowiedzi podchodzi sceptycznie. "Obietnice brzmią pięknie, oby równie pięknie wyglądała rzeczywistość" - mówi. A informacja o specjalnie przeszkolonym z uprzejmości personelu wręcz ją rozbawiła. "Miłej obsługi to ja oczekuję w restauracji, a nie w pociągu, gdzie z konduktorem widzę się przez parę sekund" - ironizuje. Cieszy ją za to zapowiedź troski o czystość, bo - jak mówi - do tej pory różnie z tym bywało. "Rozlane piwo, resztki jedzenia, które widziałam w wagonie jednego dnia, często towarzyszyły mi w podróży w dniu następnym" - mówi.

Prywatnym pociągiem na razie będzie się można przejechać na pięciu trasach: z Chojnic do Bydgoszczy, z Bydgoszczy do Brodnicy, z Czerska do Laskowic, z Torunia do Sierpca i z Torunia do Grudziądza. Ale Arriva zapowiada, że na tym nie kończy i będzie się starała otwierać połączenia w innych województwach. Takich zapędów prywatnych kolei nie boi się PKP. "Arriva to nasz partner, a nie konkurent" - zapewnia Łukasz Kurpiewski, rzecznik spółki PKP Przewozy Regionalne. "Podpisaliśmy umowę, wspólnie sprzedajemy bilety, dlaczego mamy się ich bać?"