Jak pisze "Fakt", negocjacje płacowe utknęły w martwym punkcie, a kolejarze nie zamierzają popuścić. Stawiają ultimatum - albo dostaną wyższe o 50 procent pensje, albo sparaliżują kraj przed świętami.

"Nie chcemy żadnej jałmużny, podwyżki nam się po prostu należą" - mówi Leszek Miętek, przewodniczący Związku Zawodowego Maszynistów w Polsce. Związkowcy rozmawiają o podwyżkach nie tylko z dyrekcją PKP, lecz także z władzami kraju.

Sytuacja jednak staje się powoli dramatyczna. Władze twierdzą bowiem, że podwyżki dla kolejarzy są nierealne. "Jeżeli spełnimy ich warunki, to PKP znów może się zadłużyć" - uważa Janusz Piechociński, poseł PSL z sejmowej komisji infrastruktury.