To właśnie na podstawie jego ekspertyzy o. Rydzyk dostał 27 mln zł na poszukiwania gorących wód. Pieniądze przyznała Rada Nadzorcza Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Do tej decyzji przekonał ją prof. Orion-Jędrysek, opowiadając o strefie wysokich temperatur pod Toruniem. Rada uwierzyła.

Problem polega na tym, że Orion-Jędrysek pomylił na mapie Toruń z Ciechocinkiem. Lux Veritatis zamierza wiercić obok Torunia, gdzie gorących źródeł nie ma. Jędrysek przekonany był, że są, bo pomylił odwierty badawcze wykonane bliżej Ciechocinka, gdzie biją gorące źródła, z tymi, które geolodzy wywiercili obok Torunia.

"Zapewne przez nieuwagę Pan Jędrysek nie zauważył, że anomalna strefa termiczna występuje wyraźnie poza Toruniem w kierunku południowo-wschodnim w strefie Ciechocinek – Czernikowo" – mówi DZIENNIKOWI dr Jan Szewczyk z Państwowego Instytutu Geologicznego.

Lokalizacja odwiertu, który chce eksploatować o. Rydzyk, leży w innym regionie, który jest już zbadany. "Są tam źródła ciepłe, ale nie gorące, do tego silnie zasolone. Według mnie nie ma uzasadnienia geologicznego ani ekonomicznego do kopania otworu w tym miejscu" – diagnozuje dr Szewczyk.

Według informacji DZIENNIKA podobną recenzję fundacji Lux Veritatis jeszcze w lutym tego roku wydała Komisja Dokumentacji Hydrogeologicznej. Ale w październiku, gdy fundacja złożyła wniosek o dodatkowe 15 mln zł, komisji o opinię nikt już nie pytał. Minister Jędrysek napisał ją sam. Potwierdzają to członkowie Rady Funduszu. "Żadna opinia Komisji Dokumentacji Hydrogeologicznej nie została nam przedstawiona, jedynie opinia głównego geologa kraju prof. Oriona-Jędryska" – mówi Krzysztof Masiuk z Rady Funduszu.

Prof. Orion-Jędrysek broni jednak swojej recenzji. "Skąd dr Szewczyk wie, że w planowanym otworze nie ma wody o temperaturze ponad 100 stopni Celsjusza? Tego nie wiemy, wykopmy dziurę i sprawdźmy" – nie widzi problemu.

Pytany, czy to dobry pomysł, aby sprawdzać to za 27 mln, przekonuje: „Pieniądze to nie moja sprawa, ja zajmuję się geologią”. Z nieoficjalnych informacji wiemy jednak, że były wiceminister nerwowo poszukuje wśród geologicznych autorytetów, eksperta, który poprze jego naukową ekspertyzę. "Kilku pracowników PIG odebrało już takie telefony" – mówi informator DZIENNIKA z Instytutu.

Kiedy ważą się losy ogromnej dotacji dla o. Rydzyka, geolodzy nie mogą uzyskać środków na inne badania mające strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski. "Od pewnego czasu bezskutecznie zabiegamy o 8 mln zł, za które można przeprowadzić badania geologiczne w okolicach Gdańska. Miałyby tam powstać ogromne zbiorniki na magazynowanie ropy i innych paliw" – irytuje się doc. Grzegorz Pieńkowski z Państwowego Instytutu Geologicznego. Dziwi się też, że zostały przyznane środki na badania geologiczne w miejscu, które jest już zbadane.

Ale z odzyskaniem tych pieniędzy może być problem. Wbrew temu, co napisała „Gazeta Wyborcza”, odwierty nie leżą w obszarze chronionym Natura 2000, co dawałoby podstawę do cofnięcia dotacji. "Otwór poszukiwawczy TG1 nie znajduje się na obszarze Natura 2000, lecz w sąsiedztwie, więc nie trzeba na odwierty zgody konserwatora przyrody" – mówi DZIENNIKOWI Marek Machnikowski, wojewódzki konserwator przyrody z Bydgoszczy.