Dziennik Gazeta Prawana logo

Proces ws. pobicia na Marszu Równości. "Nie mogłem pobić poszkodowanego, w tym czasie rwałem flagę LGBT"

24 września 2020, 11:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
I Marsz Rownosci w Bialymstoku
<p>I Marsz Rownosci w Bialymstoku</p>/Agencja Gazeta
Przed Sądem Rejonowym w Białymstoku rozpoczął się w czwartek proces czterech mężczyzn oskarżonych o udział w pobiciu nastolatków podczas Marszu Równości, który przeszedł ulicami miasta w lipcu ubiegłego roku.

W czasie marszu nie obyło się bez incydentów, towarzyszyło mu kilka kontrmanifestacji, doszło do zamieszek i interwencji policji. Funkcjonariusze ustalili ponad 140 osób, które w trakcie marszu popełniły różne przestępstwa i wykroczenia. Kilka spraw zakończyło się aktami oskarżenia.

W tej sprawie czterech mężczyzn w wieku od 23 do 54 lat odpowiada za to, że "działając umyślnie, publicznie i bez powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego", wspólnie z innymi osobami wzięli udział w pobiciu uczestników marszu; chłopców w wieku 14 i 18 lat, którzy byli wtedy w miejscu zgromadzenia, wraz z innymi znajomymi.

Z całej czwórki do zarzutów przyznało się dwóch, z których jeden złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze, ale sąd go nie uwzględnił, biorąc pod uwagę zarówno treść tego wniosku, jak i fakt, że zarzuty powiązane są z działaniami innego z oskarżonych.

- takie odpowiedzi padały ze strony oskarżonych na pytania o ich udział w zgromadzeniach, których celem było przeciwstawianie się Marszowi Równości.

- mówił jeden z oskarżonych, który się przyznał. Zapewniał, że żałuje tego, co zrobił, mówił o przeprowadzonych mediacjach z pobitym chłopakiem, które zakończyły się m.in. wpłatą pieniędzy na cel społeczny.

Jeden z pokrzywdzonych, obecnie 19-latek mówił, że był z grupą znajomych na marszu "w celu zabawienia się". Zapewniał, że nikogo nie prowokował, nie wbiegał między protestujących (mówił o takim zachowaniu jeden z oskarżonych). - powiedział.

Zwracał uwagę na osobę w czerwonej kominiarce, która była bardzo agresywna słownie i fizycznie, do tego - poprzez kominiarkę na głowie - wzbudzała lęk. Przypomniał, że jeden z jego znajomych został bardzo mocno kopnięty i miał złamany obojczyk.

Ta sprawa przed białostockim sądem rejonowym zakończyła się kilka miesięcy temu. Sprawca został skazany na rok i osiem miesięcy więzienia bez zawieszenia. Obrońca złożył apelację, która czeka na rozpoznanie przez sąd drugiej instancji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj