Ponad 50-letnia obecnie Małgorzata G. zasiada na ławie oskarżonych wraz z synem Tomaszem G., który miał jej pomóc zabić 10-letnią Olgę.
Do tragicznych zdarzeń doszło pod koniec stycznia 2018 roku w Rawiczu (wielkopolskie). Małgorzata G. miała być terroryzowana i dręczona przez sąsiadkę Katarzynę Ch. Kobieta oskarżała ją, że to przez jednego z synów Małgorzaty, jej syn trafił do więzienia. Katarzyna Ch. miała żądać pieniędzy, grozić, że jeśli ich nie otrzyma "zrobi krzywdę" 10-letniej córce Małgorzaty i "wywiezie ją do burdelu w Niemczech".
Wyjaśnienia oskarżonej
Małgorzata G. zaciągała kredyty i przekazywała pieniądze sąsiadce, łącznie ok. 170 tys. zł. Kiedy Katarzyna Ch. nadal groziła, że wywiezie dziewczynkę za granicę, Małgorzata G. wraz z synem Tomaszem byli już na tyle zdesperowani, że uznali, iż jedynym wyjściem będzie zabicie 10-latki, a następnie sami planowali popełnić samobójstwo. Jak wskazywała oskarżona w swoich wyjaśnieniach składanych w śledztwie,
– mówiła kobieta.
Prokuratura Okręgowa w Poznaniu oskarżyła Małgorzatę G. i Tomasza G. o usiłowanie zabójstwa; grozi im kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Ich proces przed Sądem Okręgowym w Poznaniu rozpoczął się w lutym 2019 roku.
Mowy końcowe
W środę strony wygłosiły mowy końcowe. Prokuratura domaga się dla Małgorzaty G. kary 12 lat więzienia.
Prokuratura przypominała, że kobieta wykazywała determinację w swoim zachowaniu; córkę próbowała pozbawić życia kilkukrotnie; gdy 10-latka odzyskiwała przytomność, kobieta próbowała zabić ją po raz kolejny - początkowo używając gazu, później dusząc sznurem, rękoma.
Prokurator Aneta Chamczyńska-Penkala podkreśliła w środę w sądzie, że oskarżona nie zwróciła się do nikogo o pomoc. – mówiła.
W odniesieniu do Tomasza G. prokuratura wniosła o wymierzenie mu kary 6 lat więzienia. Obrońca oskarżonego wskazał natomiast m.in. na opinię biegłych, którzy uznali, że Tomasz G. znajdował się cały czas pod wpływem matki. Obrońca wniósł o nadzwyczajne złagodzenie kary i wydanie wyroku w dolnych granicach kary.
Obrońca Małgorzaty G. także przytoczył w sądzie opinię biegłych, którzy uznali, że oskarżona w chwili popełniania czynu miała ograniczoną poczytalność. Adw. Antoni Franczyk wskazał w sądzie, że jest to jedna z najbardziej niejednoznacznych spraw, z jakimi spotkał się w swojej długoletniej pracy. Wskazał, że aby zrozumieć zachowanie oskarżonej potrzebna jest nie tyle wiedza prawnicza, co wiedza psychologiczna. Obrońca mówił ponadto, że oskarżona utrzymuje kontakt z córką; ani ona, ani mąż oskarżonej nie mają pretensji, żalu do Małgorzaty G. Obrońca – podkreślając skruchę i żal oskarżonej - wzniósł o wymierzenie jej łagodnego wyroku.
Oskarżona płakała w środę w sądzie. W ostatnim słowie Małgorzata G. ze łzami w oczach podkreśliła, że bardzo żałuje tego, co się stało. – powiedziała. Dodała, że ma kontakt z córką, "jak przyjeżdżała do mnie na widzenia to (powiedziała), że nie ma żadnego żalu, wybaczyła mi – tylko ja sobie nie mogę wybaczyć tego, co się stało" – powiedziała.
Sąd Okręgowy w Poznaniu wyda wyrok w tej sprawie pod koniec stycznia.