Dziennik Gazeta Prawana logo

Psycholog o zabójczyni dzieci w Ciecierzynie: Dopuściła się zbrodni ze strachu przed konkubentem

13 grudnia 2019, 18:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
sąd
sąd/Shutterstock
Aleksandra J. nie wykazywała tendencji do łamania norm społecznych. Zbrodni dopuściła się ze strachu przed reakcją (na kolejne ciąże) konkubenta i jego rodziców - tak o oskarżonej o zabójstwo czworga własnych dzieci wypowiedziała się biegła psycholog.

Na ślad makabrycznej zbrodni w Ciecierzynie policja wpadła w grudniu 2018 roku. Funkcjonariuszy zawiadomili pracownicy pomocy społecznej, których zaniepokoiło, że 28-letnia Aleksandra J., choć była w ciąży, nie zgłosiła nikomu urodzenia dziecka. Na terenie posesji policjanci znaleźli szczątki czworga dzieci urodzonych w latach 2013-2018. Jak wykazało śledztwo, zostały uduszone zaraz po porodzie. Jedno zostało zakopane pod jabłonką. Trójka pozostałych była ukryta w nieczynnym piecu.

W piątek przed Sądem Okręgowym opinię o oskarżonej przedstawiła biegła psycholog. Z ekspertyzy wynika, że Aleksandra J. była wychowywana przez ojczyma. W dzieciństwie czuła się niekochana i niepotrzebna. Wchodząc w związek z Dawidem W., szukała akceptacji, poczucia bezpieczeństwa i stałej rodziny. Kiedy po urodzeniu ich pierworodnego syna zaszła w kolejną ciążę, a jej partner dał jej do zrozumienia, że nie chce więcej dzieci, zdecydowała się na morderstwo. Prawdopodobnie uduszonego noworodka kobieta pogrzebała w ogrodzie.

- powiedziała biegła psycholog.

W opinii biegłej, Aleksandra J. nie wykazywała tendencji do łamania norm i zasad społecznych. W ocenie psychologa podsądna ma jednak problemy z przewidywaniem skutków działań i wynikających z nich konsekwencji. Zbrodni dopuściła się ze strachu przed reakcją (na kolejne ciąże) konkubenta i jego rodziców, od których była uzależniona emocjonalnie i materialnie.

- wyjaśniała biegła.

Według biegłej, profil psychologiczny podsądnej wskazuje na osobę niedojrzałą emocjonalnie, z niskim poczuciem własnej wartości, która nie wiedziała, gdzie i u kogo szukać pomocy. Nawet, gdy była w drugiej ciąży z Dawidem W. i udała się do swojej bliskiej, zamiast słów wsparcia, propozycji rozwiązania problemu, została odesłana do partnera.

Podczas procesu Aleksandra J. przyznała się do winy. Jak tłumaczyła, bała się reakcji ojca dzieci i jego rodziców, którzy mogli odebrać jej syna, a ją wyrzucić z domu bez środków do życia.

Oprócz Aleksandry J. na ławie oskarżonych zasiada 37-letni Dawid W., któremu prokuratura zarzuca pomocnictwo w dokonaniu poczwórnej zbrodni. Obojgu rodzicom grozi kara dożywotniego więzienia. Sprawę rodziców Dawida W., oskarżonych o składanie fałszywych zeznań, wyłączono do odrębnego postępowania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj