Na trop makabrycznej zbrodni w Ciecierzynie trafiono pod koniec 2018 r. Pracownicy pomocy społecznej zauważyli, że jedna z mieszkanek wsi nie ma dziecka, choć wcześniej widziano ją, gdy chodziła w ciąży. O swoich podejrzeniach powiadomili policję. Funkcjonariusze na terenie posesji, gdzie mieszkała Aleksandra J. i jej partner Dawid W. znalazła szczątki czworga niemowląt.

Jak ustalono w trakcie śledztwa, w latach 2013, 2015, 2016 i 2018 Aleksandra J. czterokrotnie zaszła w ciążę z Dawidem W. Bezpośrednio po porodzie matka dusiła swoje dzieci. Trójkę z nich znaleziono w nieczynnym piecu. Czwarte było zakopane na terenie posesji. Kobieta przyznała się do popełnienia zbrodni. Jak tłumaczyła, nie chciała sprzeciwiać się swojemu partnerowi, który ma z nią syna i nie chciał mieć więcej dzieci.

Na ławie oskarżonych zasiadł także ojciec zamordowanych niemowlaków Dawid W. Jest oskarżony o pomocnictwo. Zdaniem prokuratury, mężczyzna wiedząc, że kobieta jest w ciąży, akceptował fakt, że ukrywa ona swój stan przed otoczeniem, oraz że nie korzysta z opieki medycznej.

Nadto ustalono, że Dawid W. wywierał presję psychiczną na kobiecie. Formułował wobec niej oczekiwania, aby w ich związku nie było więcej potomstwa, co miało szczególne znaczenie w sytuacji uzależniania ekonomicznego i emocjonalnego Aleksandry J. od jej partnera. Uznano, że taka postawa oskarżonego obiektywnie ułatwiła popełnienie Aleksandrze J. zbrodni zabójstwa.

Dawid W. w trakcie śledztwa nie przyznał się do winy. Obojgu oskarżonym grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.