Chodzi o sprawę Chińczyka ze szwedzkim paszportem, który został zatrzymany i aresztowany w Polsce na podstawie chińskiego wpisu do bazy danych Międzynarodowej Organizacji Policji Kryminalnej. Mężczyzna jest ścigany przez Chiny w związku z podejrzeniem oszustwa i podrabiania dokumentów.

Reklama

Groźba kary dożywocia

Obrona ściganego podkreślała, że w Szwecji działał on aktywnie we wspólnocie Falun Gong, która jest brutalnie zwalczana w Chinach. Prawnicy alarmowali, że w przypadku wydania grozi mu kara dożywocia oraz ryzyko tortur i innego nieludzkiego traktowania.

Warszawski Sąd Okręgowy nie uznał tych argumentów za wiarygodne, uzasadniając, że ścigany nie powoływał się na związki z tą organizacją. Uznano wówczas również, że raporty organizacji międzynarodowych wskazujące na nadużycia ze strony władz chińskich mają charakter ogólny i nie można ich bezpośrednio odnosić do sytuacji ściganego. Sąd stwierdził prawną dopuszczalność przekazania mężczyzny Chinom, a decyzję tę w sierpniu 2020 r. utrzymał sąd apelacyjny.

Kasacja RPO

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, który złożył w tej sprawie kasację, materiał dowodowy był niewystarczający, aby wydać rozstrzygnięcie w przedmiocie prawnej dopuszczalności przekazania mężczyzny do Chin. Do tej argumentacji przychyliła się w piątek Izba Karna Sądu Najwyższego, która po rozpoznaniu kasacji uchyliła postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie oraz przekazała sprawę do ponownego rozpoznania temu sądowi.

Jak podkreślał sędzia sprawozdawca Przemysław Kalinowski, przepisy wymagają, by wyjaśniono ewentualne obawy co do przestrzegania praw osoby ściganej w państwie, które domaga się ekstradycji.

- Jest oczywiste, że sposób kształtowania zasad odpowiedzialności karnej jest sprawą autonomiczną każdego państwa i jest poza uregulowaniami o zasięgu międzynarodowym - przyznał sędzia. Podkreślił jednak, że gdy mowa o wydaniu obywatela UE państwu poza Unią, trzeba spojrzeć na to przez pryzmat regulacji, które obowiązują we wspólnocie.

- Istotnym aspektem tej sprawy, który budzi na tym etapie najwięcej wątpliwości, jest kara dożywotniego pozbawienia wolności, która zgodnie z prawem karnym Chin jest przewidywana za przestępstwo zarzucane osobie ściganej - mówił. Sędzia zaznaczył, że taki wymiar kary - zwłaszcza za przestępstwa przeciwko mieniu - jest "trudno akceptowalny w porządku europejskim". Jak wskazano, zastosowanie go jest dopuszczalne pod warunkiem wykazania, że karę można zredukować.

Zdaniem SN w tej sprawie brakuje wielu informacji, które mogą mieć wpływ na ostateczną wysokość kary i ten fakt powinien był zostać zauważony przez sądy niższej instancji. - Dopóki tych okoliczności nie znamy, trudno decydować o tym, że prawa obywatela UE nie będą zagrożone w wypadku wydania go państwu, które na razie takich informacji nie udzieliło – uznał SN.

O uwzględnienie kasacji RPO wnosiła zarówna obrona mężczyzny, jak i prokuratura. Obrońca ściganego mec. Krzysztof Kitajgrodzki wyraził zadowolenie z piątkowego orzeczenia. - Obrona jest usatysfakcjonowana orzeczeniem, ponieważ mamy możliwość dalszego procedowania, eksponowania racji mojego klienta i nadzieję na to, że to postępowanie ekstradycyjne – wierzymy, że tak będzie – zakończy się po jego myśli - mówił. Adwokat podkreślił przy tym, że współpraca z Biurem RPO była dla niego "bardzo dobrym doświadczeniem", a kasacja w tej sprawie sporządzona została "bardzo szybko".

Stanowisko resortu Ziobry

Na rozstrzygnięcie sprawy czekało też Ministerstwo Sprawiedliwości, które podkreśliło, że w ciągu ostatnich pięciu lat nie doszło do wydania stronie chińskiej żadnej osoby. Jak poinformował resort, w 2019 r. do MS wpłynęły trzy wnioski o ekstradycję pochodzące od władz chińskich.

Jedna ze spraw została umorzona przez sąd z uwagi na śmierć osoby, której dotyczył wniosek. W drugiej z nich ścigany złożył skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wydał tzw. środek tymczasowy. "Oznacza to, że minister sprawiedliwości pomimo zakończonego postępowania przed sądem nie może rozstrzygnąć wniosku do czasu rozpoznania skargi ściganego przez ETPCZ. Według informacji przekazanych przez MSZ sprawa ma zostać rozpoznana w 2021 r." - tłumaczył w informacji przesłanej PAP resort.

Trzecia ze spraw to właśnie ta, którą Izba Karna SN rozpoznała w piątek. "Tu brak rozstrzygnięcia wniosku przez MS wynika ze złożonej kasacji, na której rozpoznanie oczekuje minister sprawiedliwości" - podkreśliło MS jeszcze przed wydaniem orzeczenia.