Do Polski przyleciało mniej szczepionek na koronawirusa niż pierwotnie zakładano. Jest to związane z decyzją firmy Pfizer o ograniczeniu dostaw preparatu dla całej Europy.

Reklama

Prof. Andrzej Matyja był pytany w TOK FM o pomysł wydłużenia szczepień dla osób z "grupy 0", przy jednoczesnym szczepieniu seniorów powyżej 70. roku życia od 25 stycznia.

Moje zdanie jest odmienne niż rady naukowej przy ministrze zdrowia. Nie wolno było organizować szczepień “grupy 1” przed wyszczepieniem medyków. To my jesteśmy na tej pierwszej linii frontu. Rozumiem, że największym problemem jest brak szczepionek na rynku i to determinuje liczbę szczepień. Niemniej "grupa zerowa" powinna być wyszczepiona najpierw, a dopiero potem kolejne grupy - mówił prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Pozostawienie części personelu medycznego niezaszczepionego może powodować, że pacjent dalej będzie się obawiał kontaktu z nami - dodał prof. Matyja.

Matyja skrytykował również szczepienie osób powyżej 80. roku życia w domach.

Ta grupa powinna być szczepiona w szpitalach, by wykluczyć możliwość jakichkolwiek powikłań - powiedział.

Obawiam się, by nie doszło do pomówień, tak jak w Norwegii, Hongkongu czy Niemczech, że po pierwszej dawce ktoś z tych naszych kochanych staruszków zmarł - przyznał prof. Matyja.

Prezes NRL był również pytany o ilość zutylizowanych szczepionek.

Brak zaufania do lekarzy spowodował, że nie pozwolono nam wykorzystać tych dawek, żeby się nie zmarnowały. Efekt obawy tym, żeby ktoś się zaszczepił poza kolejką jest efektem domina. I powoduje, że punkty szczepień będą pisać protokoły utylizacji - ocenił w TOK FM prof. Matyja.

"Polskie piekiełko"

Lekarz aferę ze szczepieniem celebrytów poza kolejnością, określił jako "polskie piekiełko".

Tak naprawdę chodzi nam o to, żeby zaszczepić jak największą grupę społeczeństwa. I jeżeli w pobliżu jest chętny, zaszczepmy go. Lepiej zaszczepić kogoś spoza kolejki niż zmarnować szczepionkę - mówił.