Dziennik Gazeta Prawana logo

Horror zwierząt na posesji pod Warszawą. "Doznaliśmy szoku"

22 marca 2021, 18:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polska policja, radiowóz
<p>Polska policja, radiowóz</p>/Shutterstock
Obrońcy praw zwierząt opisują przerażającą interwencję na jednej z posesji w podwarszawskim Tarczynie. Ich zdaniem, miejsce przypominało plan zdjęciowy horroru. 

Warszawscy "animalsi" opisują przerażającą sprawę, która zaczęła się jako zwykła interwencja. Wszystko zaczęło się, gdy jedną z fundacji poproszono o zabezpieczenie kota kobiety, która w stanie krytycznym trafiła do szpitala. Jak piszą animalsi na swoim profilu na Facebooku, policja stwierdziła, że nie ma podstaw do interwencji, fundacja wezwała więc inspektorów Towarzystwa Ochrony Zwierząt

>>>CZYTAJ WIĘCEJ O SPRAWIE NA PROFILU ANIMALS [UWAGA DRASTYCZNE ZDJĘCIA] >>>

"Żadne słowa nie były w stanie opisać tego w jakich warunkach były przetrzymywane zwierzęta... Od razu po przekroczeniu progu mieszkania znaleźliśmy zwłoki młodego psa w typie owczarka niemieckiego. Pies był zagłodzony... Smród padliny, odchodów na miejscu był nie do wytrzymania. Ściany zamiast farby pokrywała krew. Była dosłownie wszędzie!" - piszą obrońcy praw zwierząt. Po tym widoku zmusili policję wezwanie techników, by ci zabezpieczyli dowody. 

"Mieliśmy wrażenie, że jesteśmy na planie horroru"

"Po zejściu do piwnicy doznaliśmy szoku. Mieliśmy wrażenie, że jesteśmy na filmowym planie najgorszego i dobrze przemyślanego horroru... Zwłoki kolejnego zagłodzonego psa leżały pod wiszącymi z sufitu sznurami, które wyglądały jak szubienice. Krew była wszędzie, na ścianach, podłodze. W workach znaleźliśmy nieprawdopodobną ilość kości zwierząt, niewiadomego pochodzenia.. Wyglądało to tak, jakby właścicielka urządziła sobie w piwnicy istną salę tortur lub salę do przeprowadzenia uboju rytualnego sądząc po ilości krwi. Nie chcemy nawet myśleć ile zwierząt zginęło w tej piwnicy." - opisują dalej inspektorzy OTOZ Animals. 

Pytają retorycznie we wpisie, dlaczego nikt nie słyszał i nie widział, co działo się na posesji, która znajdowała się klika metrów od domu burmistrza Tarczyna. Do tego samej kobiecie już raz odebrano zwierzęta. Nikt jednak nie sprawdził faktycznej sytuacji na posesji. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj