Więzienie dla kierowcy, który z premedytacją przejechał psa

Reklama

Sąd Okręgowy w Częstochowie zaostrzył karę do czterech lat i trzech miesięcy pozbawienia wolności - powiedział PAP rzecznik sądu sędzia Dominik Bogacz.

Wyrok jest już prawomocny. Poza karą pozbawienia wolności sąd zakazał mężczyźnie posiadania zwierząt przez 15 lat, wymierzył mu też kary finansowe. Orzekający w I instancji Sąd Rejonowy w Myszkowie skazał B. na dwa lata więzienia.

Portal MojaOlesnica.pl dotarł do nagrań, które Rafał B. umieścił w mediach społecznościowych. Nie ukrywam, że wyrok trochę mnie je**** - mówi skazany.

Uznał wyrok za "trochę chu***" i groził, że kogoś "do***** na sztywno".

Krew będzie się ku*** lała do końca mojego życia - zapowiedział Rafał B.

Reklama

Każdy kto mnie zna, wie, że żadnej sprawy nie odpuszczam - powiedział. Liczy na to, że "uczciwość weźmie górę".

Rafał B. zwyzywał przedstawicielki organizacji "Oleśnickie Bidy", które był oskarżycielkami posiłkowymi w tej sprawie

Policjantowi zarzucił "podkładanie zeznań".

Na nagraniu widać licznik, który wskazywał, iż jadący autem mężczyzna poruszał się z prędkością około 200 kilometrów na godzinę. Co sądzicie, jakbym przy takiej prędkości psa przy*****, co by z niego zostało? Jakąś kamerę trzeba mieć do tego, żeby to dobrze uchwyciła - komentował Rafał B.

Reakcja fundacji na nagranie Rafała B.

"W związku z sytuacją, która ma miejsce w chwili obecnej po ogłoszeniu wyroku w sprawie przejechanego psa, prosimy Państwa o pomoc w zbiórce na monitoring azylu. Obawiamy się o życie naszych podopiecznych i wolonatriuszy! Szukamy także firmy, która założy monitoring jak najszybciej" - czytamy we wpisie fundacji.

Celowo przejechał psa. Wszystko nagrał i wrzucił do internetu

Proces dotyczył wydarzeń w czerwca 2019 r., kiedy B., jadąc samochodem służbowym przez miejscowość Zawadka, napotkał leżącego na drodze niewielkiego psa. Dwa razy przejechał po zwierzęciu. Zarejestrowany przez niego filmik trafił do internetu.

Na materiale widać, jak mężczyzna celowo przejeżdża psa, leżącego na drodze. Najpierw najeżdża na jego tułów, a następnie na głowę. Autor nagrania krzyczy do psa m.in. "podnoś się" i "teraz chodzić nie umiesz to masz teraz na łeb", cały czas używając przy tym wulgaryzmów. Po zatrzymaniu mężczyzna usłyszał zarzut zabicia psa ze szczególnym okrucieństwem.

Do wyroku odniosła się zajmująca się pomagająca bezdomnym zwierzętom fundacja "Oleśnickie Bidy", która w procesie pełniła rolę oskarżyciela posiłkowego. "Dla Fundacji +Oleśnickie Bidy+ jest to bardzo ważny dzień, zwieńczenie wielu działań i spora dawka motywacji do dalszej walki na rzecz praw zwierząt. Bycie adwokatami zwierząt to dla nas wielka misja” - napisali przedstawiciele organizacji na Facebooku.

"W ustnych motywach rozstrzygnięcia Sąd wskazał na konieczność oddziaływania orzeczonej kary na społeczeństwo, na to, że wbrew pozorom niedaleko jest od krzywdy wyrządzanej zwierzęciu do krzywdy jaka może zostać wyrządzona człowiekowi" - podkreślili.