Dziennik Gazeta Prawana logo

Wiceszef MSZ podsumował ewakuację z Afganistanu

26 sierpnia 2021, 11:56
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Marcin Przydacz
<p>Podsekretarz stanu ds. bezpieczeństwa, polityki amerykańskiej, azjatyckiej oraz wschodniej w MSZ Marcin Przydacz</p>/PAP
W 14 samolotach przetransportowano z Afganistanu prawie 1300 osób, z czego nieco ponad 200 osób na prośbę innych państw i organizacji; niecałe 1100 osób trafiło do Polski - poinformował w czwartek wiceszef MSZ Marcin Przydacz, podsumowując kończącą się misję ewakuacyjną.

Już w środę Przydacz poinformował o końcu polskiej misji ewakuacyjnej z Afganistanu. Podczas czwartkowej konferencji wiceszef polskiej dyplomacji podkreślił, że misja była realizowana w skrajnie trudnych warunkach, choć terytorium lotniska w Kabulu pozostawało pod kontrolą sił sojuszniczych. Jednocześnie - jak dodał - tysiące ludzi szturmowały lotnisko, talibowie kontrolowali i kontrolują już prawie cały kraj; istniało bardzo duże zagrożenie terrorystyczne z uwagi na obecność sił radykalnych.

 - oświadczył wiceszef MSZ.

Dopytywany, dlaczego polska ewakuacja kończy się 26 sierpnia, a nie 31 sierpnia, kiedy to mija ostateczny termin wycofania się Amerykanów z Afganistanu odparł, że aby Stany Zjednoczone zdążyły ewakuować się do końca sierpnia, wówczas pozostałe państwa muszą to zrobić znacznie szybciej. Ponadto - jak dodał - obecnie na lotnisku w Kabulu warunki są skrajnie trudne, także na płaszczyźnie organizacyjnej.

Wiceszef polskiej dyplomacji poinformował, że w czwartek wyląduje w Warszawie ostatni, 14. cywilny samolot z grupą 100 afgańskich współpracowników. Samolot ten wylądował po godz. 10.00 na lotnisku Chopina.

 - przekazał Przydacz.

 - dodał.

Litwa i MFW

Przydacz przypomniał, że do Polski z prośbą o pomoc w ewakuacji współpracowników z Afganistanu zwróciła się Litwa oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Ponadto - jak dodał - Polska pomogła również Estonii, Holandii oraz jednej rodzinie na prośbę Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

Dopytywany o ostateczne dane podkreślił, że ewakuowano 1300 osób łącznie, w tym 1100 do Polski i z polskich list, a 175 na potrzeby Litwy (które przetransportowano do Wilna) oraz 30 współpracowników Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

- podkreślał.

Wiceszef polskiej dyplomacji przypomniał, że od środy talibowie nie wpuszczają już na teren lotniska swoich obywateli, a jedynie obywateli państw trzecich. Zapewniał, że w "zdecydowanej większości" wszystkie osoby, które Polska chciała ewakuować, zostały ewakuowane.

Ewakuacja

Przydacz relacjonował, że w trakcie trwania ewakuacji do MSZ zgłaszali się ludzie z różnych środowisk - politycznych, kulturalnych, dziennikarskich, którzy chcieli pomóc w ewakuowaniu znajomych Afgańczyków, jednak - jak dodał - nie wszystkie prośby można było zrealizować. Podkreślał przy tym, że każda osoba ewakuowana musiała zostać dokładnie zweryfikowana przez MSZ.

- mówił wiceszef MSZ, pytany, czy Polska prowadzi, podobnie jak Niemcy, rozmowy z talibami na temat ewakuacji po 31 sierpnia.

 - zapewniał.

Wiceminister spraw zagranicznych przypomniał, że Polska nie ma obecnie placówki dyplomatycznej w Afganistanie i zadeklarował, że w najbliższym czasie nie planuje żadnej otwierać w tym kraju.

Wiceszef MSZ podkreślał, że każda osoba ewakuowana musiała sama przedostać się na lotnisko w Kabulu, ponieważ polskie służby dyplomatyczne i konsularne nie mogły działać na terytorium opanowanym przez talibów. Dopiero na terenie lotniska w Kabulu poszczególni współpracownicy Polski byli rozpoznawani i weryfikowani, a następnie transportowani do Uzbekistanu i Warszawy. Nie wszystkich chętnych - jak dodał - udało się ewakuować z uwagi m.in. na to, że osoby te nie mogły przedostać się na lotnisko lub znajdowały się w odległych miastach Afganistanu,

10-dniowa kwarantanna

Przydacz dodał, że wszystkie osoby, które trafiły z Afganistanu do Polski przechodzą obecnie 10-dniową kwarantannę. Dopiero po niej - jak mówił - będą mogli złożyć wnioski o ochronę międzynarodową. Poinformował jednak, że część osób będzie chciała opuścić Polskę z uwagi na to, że ich rodziny znajdują się w innych państwach. Dodał, że ci, którzy będą chcieli pozostać, będą mogli podjąć pracę w Polsce.

Według niego wsparciem ewakuowanych Afgańczyków w Polsce zajmie się Urząd do Spraw Cudzoziemców i fundacje, które specjalizują się w tym "obszarze pomocowym". Wśród potencjalnych grup wsparcia wymienił także samorządy, w których - jak mówił - jest przestrzeń do zaangażowania się.

Wiceszef polskiej dyplomacji podziękował za ewakuację pracownikom służby konsularnej, którzy byli na miejscu - w Kabulu - i organizowali tam cały proces.

Podziękował żołnierzom Wojska Polskiego, osobom prywatnym, współpracownikom z KRPM i MON, a także szefowi KPRM Michałowi Dworczykowi.

Podziękował także polskiemu dyplomacie pracującemu w instytucji międzynarodowej obecnej w Afganistanie. Jak mówił Przydacz, choć nie było to związane z jego bezpośrednimi obowiązkami, pomagał on na miejscu polskiemu wojsku. Słowa podziękowania skierował też do dziennikarki Jagody Grondeckiej.

Przydacz podkreślił ponadto, że ewakuacja nie mogłaby zostać zorganizowana bez PLL "Lot", który udostępnił samoloty cywilne do transportu z Uzbekistanu do Warszawy.

Talibowie

Po tym, jak Stany Zjednoczone wycofały większość swoich wojsk z Afganistanu, dużą część terytorium tego kraju zajęli talibowie. 15 sierpnia wkroczyli do stolicy kraju Kabulu i przejęli kontrolę nad pałacem prezydenckim. Państwa UE i NATO zorganizowały ewakuację swych obywateli oraz swoich współpracowników z Afganistanu.

W celu wsparcia ewakuacji afgańskich współpracowników Polski i innych krajów NATO do Afganistanu decyzją prezydenta Andrzeja Dudy udał się Polski Kontyngent Wojskowy, liczący ok. 100 osób.

Początkowo prezydent USA Joe Biden deklarował, że ewakuacja może potrwać dłużej niż do 31 sierpnia, kiedy to minie termin opuszczenia Afganistanu przez amerykańskie i sojusznicze wojska. Talibowie określili jednak 31 sierpnia jako datę graniczną i nie zgodzili się na przedłużenie ewakuacji.

Państwa NATO, w tym głównie Wielka Brytania oraz m.in. szef unijnej dyplomacji Josep Borrell apelowały do amerykańskich władz o przedłużenie ewakuacji. Ostatecznie podczas wtorkowej wideokonferencji państw G7 przywódcy potwierdzili, że priorytetem jest teraz ewakuacja ich obywateli oraz afgańskich współpracowników, ale nie zdołali przekonać prezydenta USA do wydłużenia operacji poza 31 sierpnia.

Prezydent USA Joe Biden poinformował we wtorek, że w ciągu ostatnich 10 dni z lotniska w Kabulu ewakuowano ponad 70,7 tys. osób. Zapowiedział, że USA są na dobrej drodze, aby dokończyć akcję przed końcem miesiąca. Biden jest jednak krytykowany przez Republikanów oraz część Demokratów, którzy domagają się pozostania amerykańskich wojsk do momentu ewakuacji wszystkich afgańskich współpracowników. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj