Na konferencji prasowej prawników i rodziny zmarłego mężczyzny przedstawiono fragmenty wyników drugiej sekcji zwłok. Wykonano ją na zlecenie rodziny w Czechach. Adw. Renata Kolerska powiedziała, że druga sekcja zwłok zmarłego mężczyzny wykazała, że nie zmarł on z przyczyn toksykologicznych. - To jedyna różnica w porównaniu z wynikami pierwszej sekcji wykonanej we Wrocławiu. W naszej ocenie to bardzo ważny wniosek - dodała adwokat.
Radca prawny dr Wojciech Kasprzyk cytował fragmenty opisów drugiej sekcji, które dotyczyły krwawych wybroczyn w okolicy gardła, krtani, klatki piersiowej oraz zmian w płucach. Zdaniem prawników świadczą one o tym, że mężczyzna tuż przed śmiercią miał problemy z oddychaniem.
Prawnicy przekazali, że wyniki drugiej prywatnej sekcji na razie nie zostaną przekazane do prokuratury, która prowadzi postępowanie w tej sprawie.
- - powiedziała adw. Kolerska.
Pierwsza sekcja "nie wykazała zmian urazowych"
9 sierpnia w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu odbyła się pierwsza sekcja zwłok 34-latka zlecona przez prokuraturę. Jak poinformował kolejnego dnia zastępca prokuratora okręgowego w Legnicy Arkadiusz Kulik, "nie wykazała ona zmian urazowych, które byłyby bezpośrednią przyczyną zgonu mężczyzny".
- powiedział wówczas PAP prokurator, komentując doniesienia medialne dotyczące wyników sekcji.
Decyzją Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu śledztwo w sprawie śmierci zostało przeniesione poza Dolny Śląsk do Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
"Metamfetamina i amfetamina"
- mówił w zeszłym tygodniu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi prok. Krzysztof Kopania.
Onet.pl ujawnił nagrania rozmów prowadzonych z karetki pogotowia, która w trakcie policyjnej interwencji w Lubinie została wezwana do 34-latka. Wynika z nich, że mężczyzna już nie żył, gdy zabierali go ratownicy medyczni. Jak wskazuje portal, przeczy to wersji policji, która twierdzi, że gdy funkcjonariusze przekazywali go medykom, u mężczyzny były wyczuwalne oddech i tętno. Rozmowy wskazują również na to, że ratownicy zabrali do karetki zwłoki mężczyzny, a następnie nie wiedzieli, kto ma stwierdzić zgon i gdzie mają przewieźć ciało.
– powiedział wówczas Kopania.
Prok. Kopania zaznaczył, że śledztwo toczy się w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy policji oraz nieumyślnego spowodowania śmierci 34-latka, ale nie ulega wątpliwości, że zbadania wymaga również prawidłowość działań podejmowanych przez służby medyczne.