- poinformował resort w środowym komunikacie.
Jak dodano, wiceminister Wawrzyk przekazał stronie białoruskiej stanowczy protest wobec naruszenia polskiej granicy państwowej, podkreślając, że działania podejmowane w ostatnich tygodniach przez władze Białorusi noszą coraz bardziej wyraźne znamiona celowej eskalacji.
Wiceminister spraw zagranicznych powiedział , komentując incydent, że "jesteśmy testowani przez reżim białoruski na ile szczelna jest nasza granica; reakcja naszych żołnierzy pokazała, że jesteśmy w stanie ochronić polską granicę i kontrolujemy, co się na niej dzieje".
Wawrzyk zaznaczył, że MSZ nie jest do końca przekonany, że na terytorium Polski wtargnęli białoruscy żołnierze. - - powiedział Wawrzyk.
- - powiedział wiceszef MSZ.
Dodał, że jeżeli na granicy byłoby już ogrodzenie, to nie doszłoby do incydentu, który miał miejsce w nocy z 1 na 2 listopada.
Działania "nie do przyjęcia"
- - podano w komunikacie.
Przekazał także - dodano - że wspólnie z całą społecznością demokratycznych państw wspólnoty euroatlantyckiej. - - podał MSZ.
"Poważna prowokacja graniczna"
- Doszło do poważnej prowokacji granicznej; zarówno polski MSZ, jak i Straż Graniczna zdecydowały się na skierowanie formalnych protestów do strony białoruskiej - powiedział o tej sprawie rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.
Żaryn napisał na Twitterze, że we wtorek w nocy polscy żołnierze zauważyli trzy umundurowane osoby z bronią długą, które - po próbie nawiązania kontaktu - przeładowały broń i oddaliły się w kierunku Białorusi. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych nazwał to "kolejną prowokacją". - - powiedział rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych w rozmowie w Polskim Radiu 24.
Jak wskazywał, strona polska zidentyfikowała te osoby w ramach rutynowego patrolowania terytorium przygranicznego. Pytany, w jakiej odległości od polskiej granicy się znajdowały i czy wiadomo, kim były, odparł, że sytuacja miała miejsce w środku nocy przy bardzo ograniczonej widoczności. - - wskazywał.
Jak zauważył,. - - powiedział Żaryn.
Żaryn ocenił, że była to "poważna prowokacja ze strony białoruskiej", w związku z czym "zarówno polski MSZ, jak i Straż Graniczna zdecydowały się na skierowanie formalnych protestów do strony białoruskiej".
"Działania psychologiczne"
O tę sytuację pytany był w TVP Info także rzecznik Wojsk Obrony Terytorialnej płk Marek Pietrzak, który ocenił, że jest to próba eskalowania działań, z którymi funkcjonariuszy mieli do czynienia do tej pory. - - mówił.
Wskazał, że mundurowi mieli np. do czynienia z hałasami wydawanymi po drugiej stronie granicy, które były nagłaśniane przez głośniki tak, by imitować dźwięk "wyładowania" kolejnego transportu z migrantami. - wymieniał.
Zdaniem rzecznika WOT, władze Białorusi mają jednak "coraz większy problem z przerzutem migrantów". - - ocenił.
Pytany o to, do jakich działań jeszcze może posunąć się strona białoruska, rzecznik WOT odparł, że na razie nic wskazuje na to, by doszło do bardzo znaczącego pogorszenia się sytuacji "w znaczeniu jakiegoś konfliktu". - - wskazał.
Zapewnił przy tym, że polscy funkcjonariusze są profesjonalistami. - - powiedział.
Od wiosny gwałtownie wzrosła liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy Białorusi z Litwą, Łotwą i Polską przez migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki i innych regionów.
UE i państwa członkowskie uważają, że to efekt celowych działań Białorusi w odpowiedzi na sankcje. Od początku roku Straż Graniczna zanotowała prawie 30 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Od 2 września w związku z presją migracyjną w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego przylegających do granicy z Białorusią obowiązuje stan wyjątkowy.