Jak zaznaczył wojewoda punkt dla uchodźców na warszawskim Torwarze został stworzony, aby osoby mogły tam przebywać przez krótki czas. Maksymalnie 3 doby, potem trafiają do miejsc dłuższego pobytu zorganizowanych w halach wystawowych na Żeraniu i w Nadarzynie.

Reklama

"Wolontariusze sami organizują posiłki obdzwaniając restauracje i prosząc o dary"

Na Torwarze pracują wolontariusze, którzy w mediach społecznościowych zaapelowali do wojewody o pomoc. "Lekarze wypisują recepty, wolontariusze z własnych środków kupują leki ratując życie potrzebujących. Sami organizują posiłki obdzwaniając restauracje i prosząc o dary" - napisała koordynatorka wolontariuszy Joanna Niewczas. Wśród niedomagań wymieniła też brak środków higienicznych, nieprzestrzeganie reżimu sanitarnego i czystości oraz brak wsparcia z urzędu wojewódzkiego.

Pracujemy 24 godziny na dobę, żeby wszystko na Torwarze było. Tylko to robią prywatni ludzie, którzy nie są przeszkoleni, nie są z żadnej organizacji. Zostawili rodzinę, pracę i przyszli robić na Torwarze. Chcielibyśmy, aby wojewoda to przejął od nas. Bo my nie możemy już tak dłużej ciągnąć. Muszą być regularne dostawy, normalny catering na kuchni, musi być dezynfekcja, ozonowanie. Wszystko, co jest na Torwarze, to zorganizowaliśmy my. Magazyny, jedzenie, psychologów i tłumaczy - dodała koordynatorka wolontariuszy pani Maria.

Odpowiedź Radziwiłła

Na zarzuty odpowiedział wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł na zorganizowanej przed Torwarem konferencji.

Wolontariusze, którzy przyszli na samym początku, kiedy zaczęliśmy organizować ten punkt od razu powiedzieli, że chcą przyjść z czymś. Nie tylko z rękami własnymi do pracy. Natychmiast kilka firm, organizacji zadeklarowało, że będą dostarczać także pożywienie. I w ten sposób utworzył się dodatkowy strumień pomocy w postaci żywności, która napływa tutaj z warszawskich restauracji, od różnych firma. I to spowodowało, że praktycznie kiedy organizowaliśmy ten punkt nie potrzeba było zamawiać tego pożywienia z zewnątrz - powiedział wojewoda mazowiecki.

Reklama

Oczywiście jesteśmy na to gotowi, ale tak akcja dostarczenia żywności nie była odpowiedzią na brak chęci żywienia osób zakwaterowanych tutaj, tylko po prostu zamówienie tego żywienia uprzedziły te organizacje pozarządowe - dodał.

Zaznaczył, że osoby zakwaterowane na Torwarze otrzymują wyżywienie, a oprócz tego jest im oferowana pomoc psychologiczna, środki czystości, punkt medyczny, w którym są ratownicy i lekarze, a także spory zapas leków, praktycznie wszystko, co im jest potrzebne do tego pobytu.

Radziwiłł: Ludzie tam są zaopiekowani jak trzeba

Podkreślił, że skontaktował się z autorką apelu. Mam wrażenie, że lista żali wynikała raczej z kłopotów ze wzajemną informacją. Umówiliśmy się, że będzie z tym lepiej. Natomiast mam wrażenie, że w tych emocjach padło trochę zarzutów, które po wyjaśnieniu okazało się, że nie są do końca prawdziwe - powiedział. Ludzie tam są zaopiekowani jak trzeba. Ten wysiłek, który robimy razem zasługuje na najwyższą ocenę. Moim zdaniem w tych warunkach, w tym tempie i dla takiej wielkiej grupy osób nie da się zrobić więcej - podkreślił.

Nie ma problemu, ani z wyżywieniem, ani ze środkami czystości, ani z dostępem do pomocy medycznej i leków. Nie ma problemu ze sprzątaniem tego obiektu. Wszystko działa tak, jak trzeba, nie ma tu żadnego chaosu. Zapewniamy ozonowanie kocy, tak, żeby nie było również problemu ze świeżością łóżka - stwierdził wojewoda.

Emilewicz: Ludzie z miasta wciąż dostarczają zaopatrzenie

Na Torwar wybrała się też była wicepremier Jadwiga Emilewicz, która podzieliła się na Twitterze swoją oceną sytuacji.

"Wróciłam z Torwaru. To dobrze zorganizowane miejsce. Jest mnóstwo jedzenia. Ciepłego i suchego prowiantu. Ludzie z miasta wciąż dostarczają zaopatrzenie. Terytorialsi pilnują porządku, wolontariusze panują nad punktem przyjęć, strefą gastro. W bawialniach szaleją dzieciaki" - napisała.