PAP.PL: W ostatnich miesiącach wybuchło kilka głośnych skandali dotyczących działalności rosyjskich szpiegów w Europie. Najgłośniejszym echem odbiła się sprawa podającej się za peruwiańską projektantkę biżuterii rosyjskiej agentki, która przez 10 lat infiltrowała struktury NATO we Włoszech.
Wojciech Brochwicz:
PAP.PL: Jakich działań rosyjskich służb powinniśmy się najbardziej obawiać?
Wojciech Brochwicz:
PAP.PL: Rosjanie zwiększyli swoją aktywność wywiadowczą po 24 lutego, czy dopiero teraz służby zaczęły intensywniej przyglądać się potencjalnym podejrzanym?
Wojciech Brochwicz:
PAP.PL: Zachód to znaczy kto?
Wojciech Brochwicz:
PAP.PL: W którym momencie Zachód powinien był się otrząsnąć ze złudzeń, że Rosja nie stanowi już zagrożenia?
Wojciech Brochwicz:
PAP.PL: A inwazja na Gruzję nie była dzwonkiem alarmowym?
Wojciech Brochwicz:
PAP.PL: Skoro już w 2008 r. imperialne zapędy Putina były tak oczywiste, to dlaczego np. Niemcy nie dość, że uzależniły się energetycznie od Rosji, to, według danych „Spiegla”, przez ostatnie 30 lat sukcesywnie zmniejszały możliwości swojego kontrwywiadu?
PAP.PL: To bardzo odległe, z dzisiejszej perspektywy, czasy.
Wojciech Brochwicz:
PAP.PL: To znaczy, że służby rosyjskie od dawna manipulują polityką europejską. Jak do tego doszło?
Wojciech Brochwicz:
PAP.PL: To był ten moment, który uśpił czujność Zachodu?
Wojciech Brochwicz:
PAP.PL: Zachodniego optymizmu nie podzielały jednak nowo powstałe polskie służby…
Wojciech Brochwicz:
PAP.PL: Dziś wiemy, że te obawy były bardzo zasadne. W jaki sposób przeciwdziałać zagrożeniu?
Wojciech Brochwicz:
Rozmawiała: Daria Al Shehabi-Krotoska
Warszawiak z wyboru. Do stolicy przyjechał z Pomorza. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. W „Dzienniku” od października 2022 roku, wcześniej pracował w Polskiej Agencji Prasowej. Interesuje się polityką i sportem. Lubi chodzić na demonstrację i uliczne protesty. Rzadziej, niestety, można go spotkać w teatrze. Wolne chwile spędza słuchając rapu. Najczęściej napisanego cyrylicą. Prywatnie fan Chelsea Londyn. Ta miłość w tym roku osiągnęła pełnoletność.