Tym samym - po pierwsze - Sąd Najwyższy utrzymał w mocy decyzję nieistniejącej już Izby Dyscyplinarnej, która w kwietniu ub.r. nie przychyliła się do wniosku prokuratury i nie zgodziła na zatrzymanie warszawskiego sędziego. Prokuratura Krajowa odwołała się od tego rozstrzygnięcia. uzasadniła sędzia Małgorzata Wąsek-Wiaderek.
"Zastosował prawo"
Według SN, sędzia Tuleya w tej sprawie "zastosował prawo" i dokonał poprawnej wykładni przepisów oraz uchwały Sądu Najwyższego. Sędzia Wąsek-Wiaderek podkreśliła, że zażalenie prokuratury było "oczywiście bezzasadne". Po drugie - w związku z takim rozstrzygnięciem - SN z urzędu zdecydował o uchyleniu decyzji Izby Dyscyplinarnej w sprawach zawieszenia sędziego Tuleyi w obowiązkach oraz o obniżeniu jego wynagrodzenia. SN wskazał też, że istnieje możliwość wznowienia postępowania immunitetowego tego sędziego.
Ustne uzasadnienie orzeczenia
- podkreśliła w uzasadnieniu ustnym sędzia SN Małgorzata Wąsek-Wiaderek.
Dodała, że Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN miała obowiązek z urzędu rozpatrzyć orzeczone wobec sędziego środki tymczasowe, takie jak zawieszenie w czynnościach i obniżenie uposażenia. Zaznaczyła, że skład sędziowski SN czuł się w obowiązku wykonać w tym względzie orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE. - argumentowała sędzia SN.
"Sytuacja jak z powieści Franza Kafki"
Sędzia Tuleya pytany przez PAP, kiedy wróci do orzekania, odparł, że jak najszybciej zamelduje się w macierzystym wydziale, a jego przełożeni raczej nie będą blokowali mu teraz powrotu do pracy. powiedział. Zastrzegł przy tym, że
Tuleya w rozmowie z PAP określił całą sytuację wokół niego jak mówił sędzia.
Jak podkreślił, w jego sprawie orzekli dzisiaj bardzo doświadczeni sędziowie. dodał.