Pod Stocznię Gdynia przyszło . Byli m.in. przedstawiciele Stoczni Szczecińskiej Nowa. Oba te zakłady stoją na skraju przepaści - rządowi nie udało się znaleźć dla nich inwestora. Jeśli nic się nie zmieni, stocznie upadną.
Stoczniowcy nie kryli . Wspólnie planowali kolejne manifestacje i protesty - w tym . "Wstańmy z kolan i krzyczmy, domagajmy się o nasze podstawowe prawa" - mówił przewodniczący Zarządu Regionu gdańskiego "Solidarności" Krzysztof Dośla. Szef OPZZ Jan Guz rzucił pomysł . "Tu wszystko stoi, rdzewieje, stocznia zarasta krzakami" - mówił.
Najbardziej dostało się Aleksandrowi Gradowi. "Już dawno powinien być za to co zrobił" - krzyczał jeden z wiecujących. I dodał: "Ludziom obiecywał bajki, razem z naszym najlepszym premierem".
Stoczniowcy przyznają, że nie cofną się przed niczym. "" - ostrzegał jeden z protestujących. "Będziemy bruk wyrywać i " - zapowiedział.
>>> Będzie więcej czasu na sprzedaż stoczni
Po tym, jak katarski inwestor nie wpłacił pieniędzy za majątek stoczni w Gdyni i Szczecinie, Ministerstwo Skarbu Państwa wystąpiło do Komisji Europejskiej o zgodę na ponowną procedurę sprzedaży stoczniowych aktywów w trybie specustawy stoczniowej. Dziś z Brukseli przyszła informacja, że KE daje Polsce dodatkowy czas na dokończenie sprzedaży stoczni.