To bardzo niefortunnie wyszło  - mówi polityk w Radiu ZET.

Jego zdaniem przyznanie nagrody Tuskowi powoduje, że staje się ona parodią.

To co się dzieje w ciągu tego ostatniego miesiąca, kiedy Tusk leci na łeb, na szyję w sondażach, popełnia błąd za błędem, stało się to jakoś parodią samej tej nagrody. Dziwię się brakowi instynktu redakcji, jakby w tym momencie to wygląda na jakieś waflowanie władzy. To się źle skończy dla "Wprost", ale przede wszystkim dla pewnych standardów, bo część ludzi po prostu już nie będzie wierzyła w to, że jakiekolwiek nagrody w naszym kraju mają charakter głosu opinii publicznej - ocenił Janusz Palikot.

Mam nadzieję, że nie stoją za tym jakieś zlecenia z PKN Orlen i z PGNiG, i inna działalność na zapleczu Jana Krzysztofa Bieleckiego, mam nadzieję, że tak nie jest - dodał polityk.