Wychudły, ale uśmiechnięty. Andrzej Urbański z optymizmem podchodzi do swoich problemów zdrowotnych. I chętnie o nich opowiada, podkreślając przy tym, jak wiele zawdzięcza lekarzom oraz żonie.

„Upadłem na ziemię. Natychmiast zareagowała. Karetka była po 13 minutach, ale te 13 minut decyduje o wszystkim. Tętniak był bowiem na aorcie doprowadzającej tlen do mózgu. Potem w szpitalu neurochirurdzy podjęli decyzję, żeby nie robić mi trepanacji czaszki, ale zastosowali nowoczesną metodę i przez aortę dostali się do mózgu, dali płytki, które sprawiają, że ten tętniak zaczyna zanikać”
– wyjaśnia Andrzej Urbański.

Ale problem z tętniakiem to nie wszystko. Były szef kancelarii prezydenta Kaczyńskiego od kilku miesięcy – jak przyznaje w rozmowie z „Super Expressem”zmaga się również z nowotworem.

„To historia, która trwa od września. Tutaj też miałem ogromne szczęście. Mój przyjaciel popatrzył na mnie, kiedy już byłem żółty. Powiedział, że czekają mnie straszne rzeczy, bo to pewnie zapalenie wątroby i nie będę mógł już więcej napić się kieliszka. Okazało się, że to rak trzustki. (...) Mam nadzieję, że wyjdziemy z tego.

Andrzej Urbański zdradza również, że w wolnych chwilach przygotowuje książkę na temat prezydenta.

To nie żadne kalendarium życia Lecha Kaczyńskiego, ale zapis tematów, które go interesowały i które w naszych rozmowach poruszaliśmy – podkreśla były prezes TVP.