"Jest kryzys czy go nie ma"?

Bogusław Piwowar, który w zarządzie odpowiada m.in. za TVP Sport, TVP Polonia, biuro marketingu, rachunkowość, archiwum i Akademię Telewizyjną przekonywał, że udało się zapanować nad kryzysem w TVP i wyciągnąć telewizję z zapaści finansowej. Chwalił się udanymi negocjacjami z MSZ w sprawie finansowania TVP Polonia oraz wzrostem przychodów TVP Sport z 21,5 mln do 25 mln oraz dziennikarskim "stafem". - Są mistrzowie i młodzi, nie ma luki pokoleniowej - przekonywał. 

Cytował też raport NIK, który pozytywnie ocenił proces cyfryzacji telewizyjnych zbiorów oraz wspominał o przesłanym do TVP projekcie ustawy medialnej. - Zadaję kłam tezie, że zarząd nic nie robił w tej sprawie - przekonywał. 

Piwowar mówił też o swoich planach zwiększenia przychodów z reklamy internetowej, VOD, sponsoringu sportowego czy product placement. - Ale to będzie najwyżej 200-300 mln złotych. Przepraszam, że nie obiecuję finansowych cudów - dodawał, krytykując Piotra Gawła, który także startuje w konkursie i w swoim wystąpieniu przed radą nadzorczą obiecywał dodatkowe 1 mld złotych w budżecie TVP, jakie miałby zdobyć w czasie całej kadencji nowego zarządu. CZYTAJ WIĘCEJ >>> Takie obietnice, zdaniem Piwowara, są kompletnie nierealne. 

- Gdyby TVP miała rocznie 2 mld złotych z abonamentu, moglibyśmy zrezygnować z nadawania reklam - mówił. 

Piwowar postulował doinwestowanie kanału TVP Sport i przekształcenie go w kanał "premium". - Obecnie 70 proc. programu to powtórki, bo wielkie imprezy są dedykowane do TVP1 i TVP2 - mówił. Ta inwestycja miałaby pochłonąć ok 30 mln złotych, kanał zacząłby zarabiać po 3 latach.

Innym pomysłem Piwowara jest też zamiana TVP HD w TVP Premium, czyli kanał filmowy. Piwowar wspominał też o powołaniu kanału edukacyjnego TVP Nauka, ale tylko pod warunkiem, że byłby on finansowany w 100 proc. przez środowiska biznesowe i naukowe. 

Wiceprezes mówił też o zmianach, jakie należy wprowadzić w oddziałach lokalnych. Mówił o profesjonalizacji biur reklamy, podnoszeniu jakości i zasięgów portali internetowych z informacjami z ośrodków, sprzedaży nieruchomości i zwiększeniu produkcji własnej, a także o specjalizacji programowej oddziałów, tak by tematyka produkcji się nie dublowała.
- Obecnie programy motoryzacyjne produkowane są w kilku oddziałach - podawał przykład. 

Wiceprezes stwierdził też, że należy zmienić zakres kompetencji członków zarządu. Na ten postulat zareagował prof. Tadeusz Kowalski. - Na Boga, dlaczego się wcześniej nie podzieliliście racjonalnie zadaniami? - pytał. Piwowar kluczył, a Kowalski dociskał. - To prezes stał na przeszkodzie?

- Nie. Ale on ma trochę więcej do powiedzenia - tłumaczył przesłuchiwany kandydat.  

Potem dyskusja zeszła na sprawy finansowe, Kowalski wyliczał, że nowa ustawa, która zagwarantowałaby TVP stabilne finansowanie, może się pojawić najprędzej w 2017 roku. - Do tego czasu będzie trwać ta mizeria programowa? - pytał Kowalski. Piwowar odpowiadał, że bez odpowiedniego finansowania TVP nie będzie stać na produkowanie dobrych jakościowo programów. 

Jest kryzys czy go nie ma? - pytał Kowalski zarzucając Piwowarowi, że przedstawił swoje dokonania jako pasmo sukcesów. - Pokazałem to, co udało się zrobić. A udało się bardzo dobrze - odpowiadał wiceprezes wyraźnie już zdenerwowany.

"Jestem człowiekiem mediów, nie polityki"

Taryfy ulgowej nie dostał również Marian Zalewski, który odpowiada w TVP m.in. za ośrodki regionalne, biuro prawne, Agencję Produkcji Telewizyjnej i Filmowej oraz nowe technologie. On wystąpił przed radą jako drugi. W swojej prezentacji mówił nie tylko o misji i wizji TVP, ale też o nowej strategii dla telewizji na najbliższe cztery lata. Zalewski przyniósł nawet wydrukowany dokument i pokazywał go radzie, za co później zganił go jeden z członków rady. - Zadziałał pan jak Stan Tymiński - mówił Kowalski, pytając Zalewskiego, czy został upoważniony przez zarząd do chwalenia się ich wspólnym dokumentem. Kowalski zwracał też uwagę, że rada nadzorcza nie zna zawartości tej strategii, więc przynoszenie jej na przesłuchanie jest tylko chwytem retorycznym.

Zanim jednak doszło do zadawania pytań, Zalewski w profesjonalnej prezentacji przekonywał, że mimo problemów finansowych udało mu się obronić tożsamość i samodzielność oddziałów regionalnych, a jednocześnie zredukować liczbę pracowników w terenie do 707 osób. Wiceprezes podkreślał też, że około stu osób z APTiF przeszło do Leasing Team. CZYTAJ WIĘCEJ >>> - A mimo tego zadania agencji są realizowane i jest ich coraz więcej - zauważał.

Swoje wystąpienie poświęcił głównie nowym technologiom, chwalił się kanałami wirtualnymi na żądanie (m.in. TVP Żagle), testami streamingu 4K, Regionalnym Systemem Ostrzegania i telewizją hybrydową. Mówił o konieczności pracowania nad telewizją cyfrową drugiej generacji i rozwoju własnej platformy - iTVP Stream - która będzie konkurować z Iplą Polsatu i Playerem TVN-u. - To otwarcie na pokolenie digital native - mówił Zalewski.

Dobre wrażenie spójnego i profesjonalnego wystąpienia zostało jednak szybko zatarte, gdy pytania wiceprezesowi zaczęli zadawać członkowie rady. Ten kluczył, gubił wątek i ślizgał się po temacie.

- Skąd się bierze przeświadczenie o zachowawczości TVP? - pytał wiceprzewodniczący rady Leszek Rowicki i cytował honorowe zobowiązanie członków zarządu, jakie podpisali na początku swojej kadencji wszyscy trzej prezesi. Jego zdaniem większość z tych zobowiązań nadal nie została wypełniona, choćby w przypadku struktury TVP, która nie została uproszczona.

- Mamy Ośrodek Programów Regionalnych, Biuro Koordynacji Programowej, doradców ds. programu. Nie za duże bogactwo intelektualne jak na taką mizerię programową? - pytał Rowicki.

- Mam świadomość błędów i niedostatków programowych, ale z punktu widzenia moich obszarów dokonaliśmy przejrzystych i transparentnych zmian - odpowiadał Zalewski. 

Bronił też modelu zarządu kolegialnego. Stwierdził, że taki model się w TVP sprawdza, bo pozwala na wymianę poglądów i doświadczenia między członkami. - Obawiam się, że im dłużej zarząd w obecnym składzie się będzie krzątał wokół firmy, tym gorzej - konkludował Rowicki. 

Czy jest pan człowiekiem mediów czy polityki? - pytał z kolei Kowalski, nawiązując do politycznej kariery Zalewskiego, byłego podsekretarza w ministerstwie rolnictwa i członka PSL. - Cztery lata temu podjąłem stosowne decyzje pisemne. Nie uczestniczę z życiu żadnej partii - dopowiadał Zalewski

"Nie potrzebujemy oficerów politycznych"

Jako ostatni późnym wieczorem wystąpił Juliusz Braun. Prezes TVP przypomniał na wstępie, że z członkami rady w czasie swojej kadencji spotykał się blisko 500 razy, dlatego nie będzie korzystał z wyrywkowych prezentacji. Nie tracił też czasu na streszczanie własnego CV. Powiedział, że swoim wystąpieniem chciałby przekonać nie tylko członków rady ale wszystkich zainteresowanych losem mediów publicznych, a także sygnatariuszy listu dotyczącego wyboru władz telewizji. CZYTAJ WIĘCEJ o proteście Obywateli Kultury przeciwko decyzji Rady Nadzorczej TVP >>>

Transmisję dla dziennikarzy z wystąpienia Brauna dwukrotnie przerywano (dziennikarze oglądali przesłuchanie w oddzielnym pokoju, rada zastrzegła sobie możliwość wyłączenia transmisji, gdy kandydaci będą poruszać tematy związane z tajemnicą spółki).

- Używając żargonu, prezes TVP jest rozliczany z jakości produktu, czyli z programu. Wielu nie pamięta jednak, że prezes nie jest redaktorem naczelnym telewizji - mówił Braun. 

- Chciałby pan nim być? - pytał Kowalski. - Chyba "nadredaktorem" - żartował Braun i tłumaczył, że TVP to zbyt duża struktura, aby prezes był jednocześnie redaktorem naczelnym w Warszawie, Zielonej Górze i TVP Kultura.

- To trzeba by wrócić do wyznaczenia redaktora odpowiedzialnego, czyli tego, który idzie siedzieć - dowcipkowali z prezesem członkowie rady. Brauna potraktowali zdecydowanie łagodniej niż jego zastępców. Zanim jednak zaczęła się runda zadawania pytań, prezes zdążył się pochwalić m.in. udanym i bezkonfliktowym procesem cyfryzacji telewizji oraz serialami historycznymi, w tym nagrodą Orła dla "Czasu honoru" i nową produkcją o Eugeniuszu Bodo. Prezes nie omieszkał wymienić kilku nazwisk znanych aktorów i twórców filmowych, którzy pracowali przy produkcji seriali i filmów finansowanych przez TVP. 

- Wzmocniliśmy też obecność filmu dokumentalnego - kontynuował Braun, wyliczając, że w pierwszym kwartale 2011 roku TVP1 wyemitowała 20,5 godziny dokumentu, a w analogicznym okresie tego roku aż 350 godzin. Jako sukces obecnych władz przedstawił m.in. podwojenie przychodów reklamowych kanałów tematycznych i czternastokrotny wzrost przychodów reklamowych z internetu. 

Krótko wspomniał też o restrukturyzacji zatrudnienia. Ale nie skupił się na ostrym konflikcie ze związkami zawodowymi, tylko na nowych programach motywacyjnych. - Teraz możemy przejść do działań pozytywnych - powiedział, wymieniając nowe programy talentowe dla pracowników w różnym wieku i karnety sportowe.

Zdradził, że w planach ma stworzenie kanału dla widzów po 50-tce. Jego zdaniem nie ma jednak miejsca na kanał dla młodzieży - Nowe media to najbardziej skuteczny kanał kontaktu z młodszą widownią. Ona jest tak różna, że nie da się dotrzeć w jednym przekazie do wszystkich - mówił. 

Braun podkreślał, że jest zwolennikiem opłaty audiowizualnej. - Ale realizm nakazuje stwierdzić, że nowe rozwiązania prawne nie zostaną w najbliższym czasie wprowadzone - mówił i przy okazji krytykował - podobnie jak Piwowar - obietnice Gawła.

Zapytany przez Rowickiego, dlaczego wcześniej nie wprowadził postulowanych zmian w strukturze TVP (chodzi m.in. o wprowadzenie tematycznych redakcji naczelnych, takich jak TAI czy redakcja sportowa) przypomniał, że sprawa była przedmiotem rozmów z radą nadzorczą i w związku z wątpliwościami ograniczono ten plan do pilotażu, którym było stworzenie Telewizyjnej Agencji Informacyjnej.

W czasie przesłuchania Brauna padło jednak także kilka gorzkich słów. Kowalski pytał m.in. o TVP Info. - Słabe dziennikarstwo ścigające się ze wzorami pierwszej w Polsce informacyjnej stacji komercyjnej, której nazwy nie wymienię. Dziennikarze TVP nie potrafią przestrzegać elementarnych zasad bezstronności. To samo w publicystce. Nie potrzebujemy oficerów politycznych. Ostatnie przykłady są kompromitujące - mówił, wspominając aferę wokół programów Tomasza Lisa i Jana Pospieszalskiego w czasie kampanii wyborczej CZYTAJ WIĘCEJ >>>

- Znane są główne dwa przykłady - zaczął Braun. - Inne były mniej spektakularne - dodawał Kowalski. - Ale my mamy codziennie rozmowy z politykami. TVP Info jest bardziej wiarygodna i rzetelna niż ta inna stacja, której nazwy pan nie wymienił - mówił Braun. Bronił też publicystyki, która - jak mówił - jest bardzo różna. - Raz lepsza, raz gorsza, ale poprawna - mówił prezes telewizji. Wymienił program Karoliny Wigury i o. Zięby w TVP Kultura oraz "Świat się kręci" Agaty Młynarskiej, który określił jako sukces. - To nie znaczy, że jestem zadowolony, ale udało nam się zrobić sporo - przekonywał. W odróżnieniu do pozostałych członków zarządu nie dał się wyprowadzić z równowagi, był zrelaksowany i pokój przesłuchań opuścił z uśmiechem.

2 czerwca Rada Nadzorcza TVP wybierze rekomendowany przez siebie skład zarządu – w tym prezesa Telewizji Polskiej. Skład będzie musiał zostać zaakceptowany przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.