Typowa scena z filmu sci-fi: w dalekiej przyszłości kosmiczni podróżnicy odkrywają ślady prastarej cywilizacji. Podczas rozpoznania natrafiają na budynek z rzędami podobnych do siebie przedmiotów. Dochodzą do wniosku, że trafili na archiwum, w którym znajdują się nośniki danych. Kiedy udaje się je odczytać, wędrowcy z uznaniem wypowiadają się o technologii, która umożliwiła przechowanie informacji przez tysiące lat.

Niestety – jeśli nasza cywilizacja upadnie, informacji nie zostanie po nas wiele. Nośniki danych, na których polegamy, nie należą do najtrwalszych. Płyty CD, DVD czy Blu-ray przechowują dane – w najlepszym wypadku – kilka dekad, w najgorszym – zaledwie kilka lat. Powód jest prosty: warstwa zapisu reaguje z powietrzem i utlenia się (a ściślej: dochodzi do rozkładu polimeru, z której jest ona wykonana). Nietrwałe są również dyski twarde – magnetyczny zapis danych jest podatny na działanie czasu oraz czynników zewnętrznych, jak pola magnetyczne.

W efekcie instytucje państwowe nie dysponują metodą zapisu danych, który przetrwałby próbę czasu, pożar, zalanie czy nawet impuls elektromagnetyczny powstały w wyniku wybuchu jądrowego. Postawiliśmy sobie za cel stworzenie takiej technologii – mówi mgr inż. Tomasz Lotz z Narodowego Centrum Badań Jądrowych (NCBJ).