Raport Pitery: klaps zamiast uderzenia
Dyskusja nad takimi dokumentami jak ujawniony właśnie (w trzech czwartych) raport Julii Pitery o CBA możliwa jest wtedy, gdy - jak w Ameryce - istnieje jakaś przestrzeń wspólna. Gdy strony politycznych sporów choć czasem na czarne powiedzą wspólnie czarne, a na białe - białe - pisze w DZIENNIKU Piotr Zaremba.
- CBA o raporcie: Manipulacje, dywagacje, insynuacje
- Przeczytaj "tajny" raport Pitery o CBA
- Raport, którego nie ma, zdenerwował Piterę
- Rozliczanie polityków z obietnic? Absurd
- Szef speckomisji: Pitera unika pytań
- "Pitera nic odkrywczego o CBA nie napisała"
- 10 tysięcy złotych kary dla Tuska
- Kamiński nadal będzie szefem CBA
- Pitera grozi Kamińskiemu prokuratorem
- Pitera: To CBA złamało tajemnicę państwową
- Rząd jednak pozwoli na klapsy dla dzieci
- Pitera: Raport o CBA jawny, ale nie w całości
- Niesiołowski o zarzutach CBA: Żenada!
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W Polsce tak nie jest. Mamy "chłopców od Kamińskiego" płacących za bezkompromisowość (to jedna wersja). I mamy złowrogie nieomal gestapo, któremu Tusk niesłusznie odpuścił, ale którego cząstęczkę zbrodni ujawniła dzielna pani minister (wersja alternatywna). Właściwie po co czytać?
Pitera zebrała wpadki i zaniedbania tej instytucji - od podobno lekkomyślnego traktowania niejawnych dokumentów, w czasach, gdy CBA się tworzyło, poprzez bałagan prawny, po uchybienia w wynajmie lokali. Realne? Pewnie tak. Czy to materia dla polityka tej rangi co premier, bo to jemu przekazano raport, a nie dla rutynowej kontroli? Zapewne podobne potknięcia zdarzają się i innym służbom, tyle w tekście tej rangi ich nie znajdziemy. Szef ABW Bondaryk zaraz na początku przyznał swoim zastępcom hojne nagrody. Dobrze? Niedobrze? Powołajmy w tej sprawie komisję śledczą.
Na tym tle wyróżnia się najobszerniej opisana sprawa poseł PO Beaty Sawickiej. I tu problem istnieje, ta korupcyjna historia została wykorzystana w kampanii wyborczej, a zrobił to szef CBA będący niegdyś posłem PiS. Rzecz w tym, że twierdzenie, jakoby koordynowano tę akcję z rytmem wyborczych działań PiS, pozostaje hipotezą. Wiarygodną, ale procesowo niedowiedzioną. Gdyby można było jej dowieść, Tusk pozbyłby się Kamińskiego.
W teorii, gdyby minister Pitera była osobą mniej politycznie emocjonalną, takie przyjrzenie się jednej ze służb specjalnych mogłoby dać asumpt do zmian systemowych. Ale wiemy, że nie o to tu chodzi. Chodziło o uderzenie w służbę „nie naszą”. Uderzenie, które zmieniło się w klaps. Jutro znajdą się kolejne tematy do ekscytacji. Państwo polskie nie stanie się od nich lepsze.



























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!