Nie wzywam do aresztowania prezydenta Sopotu, bo należy zakładać, że dopóki sąd nie wydał wyroku, wina nie jest udowodniona. Ale decyzja gdańskiego sądu razi w kontekście innych, podobnych spraw korupcyjnych - zarówno starachowickiej, jak i choćby Dochnalowej. Tutaj jakby stosowano inną miarę.

Ktoś się najwyrażniej myli - albo prokuratura, albo sąd. Zresztą cała sprawa jest dla mnie bardzo dziwna. Zaczęło się od kłótni w rodzinie, z wyraźną próbą podtopienia premiera Tuska. Szef rządu zareagował zdecydowanie - i Karnowski, i jego oskarżyciel Julke zostali wyrzuceni z PO. A jeszcze potem Platforma zaczęła kręcić i sugerować jakiś spisek. Dziwnie to wszystko wygląda. Puenta? Oto pierwsze zadanie dla ministra Czumy: niech zrobi wszystko, by sprawa nie śmierdziała jak teraz.