Dziennik Gazeta Prawana logo

Karnowski nie musi się bać referendum

29 stycznia 2009, 23:00
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Oskarżany o korupcję prezydent Sopotu Jacek Karnowski jest nie do ruszenia. Rada Miejska nie przyjęła wniosku PiS o rozpisanie referendum w sprawie jego odwołania: zabrakło jednego podpisu. "Nie jestem niezatapialny, jestem niewinny" - mówi Karnowski. DZIENNIK dotarł do szczegółów śledztwa, z których wynika, że miał on brać łapówki kupując auta po zaniżonej cenie.

Rada Sopotu odrzuciła wniosek Prawa i Sprawiedliwości, bo był podpisany tylko przez pięciu radnych. Przewodnicząca rady tłumaczyła, że podpisów powinno być sześć. , żeby jednak poparli wniosek. Ale nikt się nie zdecydował na złożenie podpisu.

Inna sprawa, to czy Potrzeba do tego 15 głosów. PiS ma w radzie tylko pięciu posłów, a PO aż szesnastu.

PiS zapowiada, że Musi w tym celu zebrać na wniosku ponad trzy tysiące głosów.

"Nie jestem niezatapialny. Jestem po prostu niewinny" - tak dziś rano Jacek Karnowski skomentował porażkę PiS. Dodał, że udowodni to podczas procesu.

Politycy nie podzielają spokoju Karnowskiego. "Premier Donald Tusk powinien jak najszybciej wyciągnąć wnioski wobec działaczy Platformy w Sopocie. Nie powinni bronić prezydenta miasta, na którym ciążą zarzuty o korupcję" - powiedział DZIENNIKOWI Mariusz Kamiński z PiS.

DZIENNIK dotarł do szczegółów śledztwa, które toczy się przeciwko prezydentowi Sopotu Jackowi Karnowskiemu. Prokuratorzy twierdzą, że samorządowiec starannie maskował łapówki: kupował furgonetki Volkswagena po zaniżonych cenach.

Czy orzeczenie sądu rzeczywiście oznacza, że Jak wyjaśnił rzecznik gdańskiego sądu, prezydent Sopotu tylko dlatego mógł pozostać na wolności, że "materiał dowodowy jest na tyle bogaty, że z jednej strony uprawdopodabnia zarzucane mu czyny, a z drugiej nie zachodzi obawa matactwa".

Jakie zatem dowody obciążają jednego z najbardziej znanych polskich samorządowców? DZIENNIK dotarł do szczegółowych ustaleń z tego śledztwa prowadzonego przez prokuraturę i CBA.

Pierwszy zarzut dotyczy rozbudowy kamienicy w Sopocie, o co wnioskował biznesmen Sławomir Julke. "W zamian za decyzję umożliwiającą rozbudowę poddasza zażądał od Sławomira Julkego obietnicy udzielenia korzyści majątkowej i osobistej w postaci przekazania mu dwóch mieszkań mających powstać w wyniku przebudowy tej kamienicy" - napisali prokuratorzy z Gdańska w dokumencie z zarzutami dla Karnowskiego.

>>>Karnowski: Jestem niewinny i nie ustąpię

Pozostałe siedem dotyczy interesów, jakie robił Jacek Karnowski z Włodzimierzem G., trójmiejskim dilerem Volkswagena. Głównym wątkiem tej sprawy jest zakup trzech volkswagenów transporterów. Jak ustalili prokuratorzy, pierwszą furgonetkę Karnowski za 30 tys. zł kupił od G. w 2000 r. Trzy lata później ten sam samochód prezydent Sopotu miał dilerowi odsprzedać. Jednak - co najdziwniejsze - gdyż firma Włodzimierza G. na początku stycznia 2003 r. odkupiła je za 41 tys. zł!

Zaledwie kilka dni później od tego samego dilera Karnowski nabył kolejnego busa. Jak ustalili śledczy, Karnowski zgłosił potem kradzież tego samochodu sopockiej policji. Jego wartość ocenił wówczas na 100 tys. zł.

Dlatego za 75 tys. zł już w marcu 2004 r. prezydent Sopotu kupuje kolejnego transportera. I tym razem, według śledczych, auto jest tańsze o blisko 15 tys. zł. od ceny rynkowej. Najprawdopodobniej właśnie to auto w maju ubiegłego roku prezydent Sopotu zgłosił w oświadczeniu majątkowym. Jego wartość oszacował na 55 tys. zł.

To nie wszystkie zarzuty, jakie usłyszał Karnowski za podejrzane kontakty z dilerem samochodów. W warsztatach Włodzimierza G. miał również przez cztery lata nieodpłatnie serwisować samochody - śledczy wycenili usługi na ponad 13 tys. zł. Ludzie biznesmena oraz wykopać doły na jego posesji. Te usługi zostały wycenione na 3,8 tys. zł.

Karnowski miał również zataić te biznesowe relacje z Włodzimierzem G. w lutym 2007 r., kiedy podległy ratusz ogłaszał przetarg na zakup dwóch limuzyn. W ten sposób na interesach z Włodzimierzem G. - jak twierdzą śledczy - prezydent Karnowski miał zyskać około 70 tys. zł.

Co na to prezydent Sopotu? Poznałem ich treść w prokuraturze, ale zostałem zobowiązany do milczenia. Bardzo mi przykro – powiedział DZIENNIKOWI Jacek Karnowski.

>>>Przeczytaj wywiad z Karnowskim: Teraz będą mnie grillować

A na specjalnie zwołanej konferencji prasowej zapewniał o swojej niewinności. "Nie mam sobie nic do zarzucenia. Głęboko wierzę, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona" - przekonywał. Dodał, że i wraca do pracy w magistracie.

Jednak samorządowiec wolnością może cieszyć się niedługo, bo prokuratura ma tydzień na zaskarżenie decyzji sądu. Zbigniew Niemczyk, szef gdańskiego biura Prokuratury Krajowej, powiedział jedynie, że prokuratorzy obecnie czekają na pisemne uzasadnienie sądu.

Orzeczenie sądu poprzedziła wielka akcja poparcia Karnowskiego zorganizowana przez polityków i jego przyjaciół. Za prezydenta Sopotu poręczyli poseł PO Jarosław Gowin, arcybiskup Tadeusz Gocłowski i prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Za Karnowskim wstawił się nawet Lech Wałęsa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj