Wysyłanie za terrorystami międzynarodowych listów gończych jest zabiegiem bardziej PR-owym, bo przecież Polska nie ma podpisanych z Pakistanem umów o ekstradycji. Nie wyobrażam też sobie działalności prokuratury w Pakistanie, bo nawet w Polsce nie potrafiła ona odnaleźć zabójców gen. Marka Papały. Jedynym rozwiązaniem jest porwanie talibów i postawienie ich przed wymiarem sprawiedliwości. Dziwię, się również, że rząd pakistański nie złożył nam do tej pory kondolencji. Powinien to uczynić natychmiast po tym, jak wyszło na jaw, że Polak został zamordowany.

Oczekuję od polskich władz wyjaśnienia tej sprawy, w tym tego, czy możliwe było uwolnienie Polaka z rąk porywaczy. Osobiście nie sądzę, by możliwe było spełnienie ich niektórych żądań m.in. uwolnienia więzionych terrorystów, skoro jednym z nich jest zabójca amerykańskiego dziennikarza Daniela Pearla, zamordowanego przez talibów w 2002 r.

My dziennikarze powinniśmy mieć również do siebie pretensje, że przez ostatnie cztery ostatnie miesiące tak rzadko interesowaliśmy się losem porwanego PolakaPiotra Stańczaka. Nie apelowaliśmy do władz polskich, amerykańskich, czy pakistańskich o pomoc dla niego.

Możemy oczywiście zgłaszać pretensje do polityków. Nie wiem, czy nasze władze mogły w tej sprawie zrobić więcej, niż uczyniły, skoro naciskano pakistański rząd i jak mówią niektórzy politycy, w sprawie pomocy w uwolnieniu porwanego rozmawiano również z amerykanami, a także z Unią Europejską.

Współpracowały w tej sprawie zarówno polskie jak i pakistańskie służby wywiadowcze, których profesjonalizm jest oceniany bardzo wysoko. Więc można się najwyżej dziwić, że nie potrafiły one doprowadzić do uwolnienia Piotra Stańczaka. Być może jest tak, że zbyt późno dowiedziały się, gdzie znajduje się przetrzymywany i nie zdążyły przed egzekucją.

Szanuję Bogdana Borusewicza za to, że nie chcę się spotkać z Przewodniczącym Senatu Islamskiej Republiki Pakistanu. Na pewno mogą zdumiewać słowa ministra sprawiedliwości, który mówi, że polski wywiad miał świetle rozeznanie w sytuacji, znał nazwiska terrorystów, którzy przetrzymywali Piotra Stańczaka, znał ich powiązania, przyjaciół, rodzinę. Jako członek rządu powinien powstrzymać się przed ujawnianiem tego rodzaju informacji. W związku z tym musimy zadać pytanie, że skoro polskie służby miały tak olbrzymią wiedzę na temat porywaczy, to dlaczego nie uwolniły polskiego geologa. Codziennie otrzymujemy szczątkową wiedzę, z której wynika m.in., że komandosi mieli zostać wysłani do Pakistanu. Ciekawym jest również, czy polski wywiad informacje te zdobył sam, czy też zostały mu przekazane przez wywiad pakistański. Oczekuję w związku z tym od służb specjalnych, że ich działania zostaną wyjaśnione przed sejmową komisją, a od szefa MSZ relacji z działań rządu. Nie oczekuję natomiast, by jak zapowiadał minister Sikorski, wszystkie informacje na ten temat zostały odtajnione. Są to jednak tajne operacje, których szczegółów opinia publiczna znać nie powinna.

Jestem oburzona politykami, którzy w obliczu tej tragedii wychodzą teraz na żer, którzy nie mając żadnej wiedzy, rzucają się na ministra spraw zagranicznych lub rząd. Na żer wychodzą również hieny dziennikarskie, bo za takie muszę uznać tych pakistańskich dziennikarzy, którzy próbują sprzedawać kasety z nagraniem egzekucji. Hieną jest dla mnie pakistański dziennikarz, który chwalił się, że zna terrorystów, którzy proponowali mu nagranie egzekucji, oraz miejsce pobytu porwanego Polaka. Dziwię się polskim dziennikarzom, że przeprowadzili wywiad z człowiekiem, który wiedział, gdzie znajduje się porwany, ale mimo to nie zawiadomił żadnych władz. Mógł przecież w ten sposób nie dopuścić do tej egzekucji.