Reguła jest następująca: ci, co nie lubią Rokity i uważają go za wroga, z miejsca uznają, że rację miała niemiecka stewardesa i kapitan samolotu. A Rokita to awanturnik. Ci, co Rokitę lubią lub cenią, występują w jego obronie. Są oczywiście na tle tego schematu pozytywne wyjątki. Np. Wojciech Olejniczak w odróżnieniu od swoich partyjnych kolegów uznał jednak, że zakuwanie i rzucanie na podłogę jest rzeczą niedobrą, nawet jeśli dotyczy kogoś z innej partii.

Przy tym wszystkim nasz stan wiedzy o wydarzeniu - co do faktów - jest ograniczony. Nie licząc wypowiedzi samych zainteresowanych, czyli państwa Rokitów i rzeczników niemieckich instytucji, świadków wypowiadających się w polskich mediach było raptem dwóch. Niektóre media, np. "Gazeta Wyborcza", zacytowały internautę, nie podając jednak jego personaliów, zatem trzeba oprzeć się na jedynie dwóch anonimowych świadectwach. TVN24 cytował obywatela Szwajcarii, który mówił, że pasażerowie bili brawo policji za wyprowadzenie awanturnika. "Dziennik" dotarł do prezesa polskiej firmy, który pod nazwiskiem opowiedział coś kompletnie innego - że był zszokowany nieadekwatną reakcją obsługi samolotu i brutalnością policji.

Rokita formalnie jest członkiem Platformy Obywatelskiej. Ktoś z zewnątrz mógłby więc oczekiwać, że PO będzie broniła, a PiS atakowało. Tu rozgorączkowany Niesiołowski wykrzykujący o podłości atakujących, a tam Kurski na zimno wbijający szpile w awanturnika. Doskonale jednak widać, że tak nie jest.

W PO Rokita jest broniony tylko przez garstkę przyjaciół - wyróżnia się tu Jarosław Gowin. Reszta partyjnych kolegów starała się nie zauważyć incydentu. Gdy jednak już musiała się wypowiedzieć, zasłaniała się ogólnikami - że to zwykły incydent, że Sejm tego nie musi wyjaśniać, MSZ też nic nie musi robić, a jeśli ktoś powinien się tym zająć, to tylko konsul w Monachium. Łatwo tu się wyzłośliwiać, ale jeśli Rokicie podobny wypadek przydarzyłby się za czasów rządów PiS, to Anna Fotyga ze sto razy by usłyszała o tym, że kompromituje się, nie zapewniając bezpieczeństwa politykom opozycji w samolotach Lufthansy. Białe miasteczko pod MSZ by może nie stanęło, ale byśmy się napatrzyli na konferencje prasowe z żądaniami dymisji Fotygi i reszty rządu, którego była członkiem.

Tak więc dzisiaj PiS wyrasta na obrońcę Rokity. Pewnie Rokita zawdzięcza to temu, że napisał kilkanaście tekstów fundamentalnie krytykujących działania Donalda Tuska, przez co jest dla niego sporym kłopotem. Więc warto go bronić.

Z tego samego powodu, jeśli policja w jakimś kraju skuje Ludwika Dorna, to łatwo zgadnąć, kto go będzie bronił. I łatwo przewidzieć, kto będzie bagatelizował to zdarzenie, mówiąc, że gdyby Dorn nie sprawiał problemu, to policja by nie interweniowała.