W sprawie porwania i zabjstwa Krzysztofa Olewnika, a także śmierci skazanych za ten czyn, nie tylko powinna powstać komisja śledcza, ale myślę, że rząd powinien zwrócić się o pomoc do zaprzyjaźnionych obcych służb policyjnych. Wyobrażam sobie, że tę sprawę mogłaby rozwikłać tylko grupa śledcza absolutnie niezależna od polskich struktur prawnych, bo odnoszę wrażenie, że tu gangrena weszła głębiej niż można przypuszczać.

Komisja sejmowa - daj Boże, żeby była tak dociekliwa jak przed laty komisja ds. afery Rywina - będzie mogła wzywać świadków i pracować z dokumentami. Potrzeba jednak działań wykraczających poza siedzenie za stołem i zadawanie pytań. Trzeba jeździć po kraju i prowadzić autentyczne dochodzenie na nowo.

Tylko ktoś naiwny może uwierzyć w trzy samobójstwa w jednej sprawie. Ta historia powinna wreszcie wstrząsnąć polskim wymiarem sprawiedliwości i organami ścigania. Struktury te od dawna potrzebują szoku i ciągle go nie doświadczają. Co jeszcze musi się wydarzyć, abyśmy go doczekali?