Polscy politycy nie orientują się w pewnych sprawach. Traktują wyjazd na Ukrainę jako taką wycieczkę: przyjadą na parę godzin wygodnym samolotem, pokrzyczą i wracają do Warszawy. Moje kontakty z Polakami, którzy tam mieszkają, doprowadzają mnie do wniosku, że w pewnych momentach polscy politycy popełniają błędy i chyba traktują to jako kampanię wyborczą  - mówi na antenie TVP Info ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Jego zdaniem, polscy politycy zapominają o kontaktach z lokalną Polonią. I szkoda, dlatego, że lepiej by było gdyby jednak z tym środowiskiem polskim współpracowali. Bo rzeczywiście wydarzenia na Ukrainie są ważne dla wszystkich, w tym dla Polaków - tłumaczy. Dziwię się, ze zwłaszcza partie prawicowe, milczą na temat sytuacji Polaków na Ukrainie - dodaje.

Duchowny twierdzi też, że nie można mówić o rewolucji na Ukrainie. Przede wszystkim nie jest to rewolucja, bo ja byłem 10 lat temu na Majdanie w czasie tzw. pomarańczowej rewolucji. I co się stało? Bardzo szybko liderzy tej rewolucji Wiktor Juszczenko i Julia Tymoszenko skoczyli sobie do gardeł. I sami, własnymi rękami, zniszczyli dorobek tych wydarzeń - stwierdza. Zachęca też obie strony konfliktu o negocjacje i pokojowe rozwiązanie sporu. 

Nigdy poprzez przelaną krew nie osiągnie się rzeczy pozytywnych. Oczywiście jest potworna agresja ze strony władzy i to należy potępić. Ale w taki sam sposób trzeba potępić metody, jakimi próbuje się tę władzę obalić. Wszystkie rewolucje kończyły się rzeźnią. Wcale nic dobrego nie będzie, jeżeli ktoś będzie podsycał te nastroje rewolucyjne. Władzę trzeba obalić przez kartkę wyborczą, ale nie przez użycie siły - ocenia ksiądz Isakowicz-Zaleski.

Przypomina też, że choć Janukowycz powinien odejść, to jeden z liderów Majdanu to nazista, który chce zaszkodzić Polonii. Nie można zastąpić jednego diabła drugim diabłem. I teraz powiedzieć, że się cieszymy, że zamiast komunisty będzie nazista - wyjaśnia.