Niepotrzebnie odnawiałem mieszkanie. Jeżeli poczekałbym jeszcze parę tygodni, prawdopodobnie mógłbym liczyć na wsparcie w ramach NPRPMMRTTTS – Narodowego Programu Rewitalizacji Przestrzeni Mieszkalnej Młodych Rodzin a Także Tych Trochę Starszych. Fikcja? Jeśli się weźmie pod uwagę tempo, w jakim politycy obiecują, uchwalają i dają wsparcie kolejnym grupom społecznym, to, co napisałem wyżej, wcale nie musi być tylko kiepskim żartem.

Opisany przez Grzegorza Osieckiego program wsparcia dla kredytobiorców, którzy znaleźli się w kłopotach, sam w sobie nie musi być pozbawiony sensu. Poddany dogłębnej analizie, połączony z reformą przepisów o upadłości, poprzedzony opiniami z KNF, NBP i MF, taki program mógłby wzmocnić polską gospodarkę, nasz system finansowy i przynieść autentyczną ulgę tym wszystkim, którzy znaleźli się w kłopotach.

Brytyjski historyk i ekonomista Niall Ferguson w książce „Potęga pieniądza” wskazuje, że prawo do bankructwa stało się dla wielu Amerykanów niezbywalnym przywilejem obywatelskim. Świadomość tego, że w kłopotach nie pozostaniemy sami, może przyczynić się do odważniejszych decyzji gospodarczych. Nie po to przecież jako wspólnota organizujemy porządek prawno-gospodarczy, żeby spychać w nicość tych, którzy mają problemy.

Jeśli się weźmie jednak pod uwagę to, w jakim kształcie uchwalono ostatnio pomoc frankowiczom, bardzo wątpię w to, żeby w okresie przedwyborczym udało się pracować nad sensownymi reformami.

Serwujemy sobie kolejny zestaw łat, przepisów wspierających tych, którzy akurat najgłośniej krzyczą, po górnikach i rolnikach czas rzucić coś frankowiczom, potem może i wszystkim kredytobiorcom. Zamiast porządkować prawo, budujemy protezy, które mają pomóc akurat tym, którzy mają kłopoty. Zapominamy przy tym, że zbyt długie używanie protez może zaszkodzić w samodzielnym chodzeniu.

Słuchając tylko tych, którzy najgłośniej krzyczą, ryzykujemy też to, że nie zareagujemy na prawdziwie ważne problemy - a tych w naszym systemie finansowym wcale nie brakuje. Co ze wszystkimi, którzy nie mają dostępu do usług finansowych? Co z tymi, których nie stać nie tylko na kredyt hipoteczny, ale nawet na zwykłą pożyczkę? To, że nie potrafią skrzyknąć się w mediach społecznościowych i zalać rzeczywistości memami, nie oznacza, że ich nie ma. O tym, że są, może przekonać się każdy, kto uważnie poczyta raporty o polskiej gospodarce.

Nudziarze tacy jak ja powinni z takich lektur zrezygnować i zastanowić się, czego by tu zażądać. Skoro było już sztuczne obniżanie cen benzyny przed wyborami, to może ten program odnawiania mieszkań ma sens?