Zdaniem Wyszkowskiego, nie wszyscy, którzy należeli do PZPR, byli "draniami", nie wszyscy krzywdzili ludzi.

Są przykłady bardzo znanych polityków, jak np. Tadeusz Mazowiecki. Przecież do pewnego momentu on był stalinowcem, działaczem PAX! Znałem go, do pewnego momentu się przyjaźniliśmy. I przecież zerwał z tamtym systemem, reprezentował postawę wolnościową i nie było powodu, żeby go za tamtą przeszłość skreślać. Stalinowcem był Bronisław Geremek i też później zmienił poglądy. A Jacek Kuroń! A Kołakowski, który rozbijał uniwersytety, wyrzucał starych profesorów! Ci ludzie się zmienili, a co dopiero zwykły członek PZPR?! - argumentuje w "Super Expressie" były opozycjonista.

Przypomina on, że różne były powody przynależności do PZPR.

Znam na Wybrzeżu przypadki, w których inżynierowie zapisywali się do partii po to, by nie upadły kontakty i miejsca pracy ich zakładów z nowoczesnymi firmami, żeby to oni pozostawali u władzy. I myślę, że gdyby ich się zapytać, czy się tego wstydzą, to może i odparliby, że nie mają się czego wstydzić, bo np. nie szkodzili ludziom, a wręcz przeciwnie. Myślę, że cezurą była raczej współpraca z SB, a nawet więcej - aktywna współpraca - dodaje założyciel WZZ.

Krzysztof Wyszkowski wierzy tłumaczeniom Stanisława Piotrowicza, że ten nikogo jako prokurator nie skrzywdził, a nawet wielu ludziom pomagał. Były opozycjonista idzie dalej, jego zdaniem bardziej powinna wstydzić się Henryka Krzywonos.

Bardziej irytują mnie też ludzie, którzy byli kiedyś związani z Solidarnością, ale dziś zachowują się zupełnie nie w porządku. Jak choćby Henryka Krzywonos, która wykrzykuje dziś w Sejmie różne rzeczy i usiłuje zatupać to, co mówiła o niej świetnie ją znająca Anna Walentynowicz. To ona powinna się wstydzić, nie Piotrowicz - stwierdził Wyszkowski.

Odniósł się w ten sposób do ostatniego wywiadu, jakiego przed katastrofą smoleńską udzieliła Anna Walentynowicz. Podważyła w nim m.in. rolę Krzywonos w wydarzeniach Sierpnia'80 i zarzuciła jej kłamstwo. 19 lat po Sierpniu wymyślili, że to ona zatrzymała strajk - mówiła m.in. Walentynowicz.