Wyobraźcie sobie naprawdę nudną, rodzinną Wigilię. Teściowa opowiada o problemach z wyborem odpowiedniej zastawy stołowej. Siostra marudzi, że dzieciak nie daje jej spać po nocach. Szwagier zamęcza towarzystwo opowieścią o nowej wędce, którą właśnie dostał, i o tym, co z nią zrobi nad Biebrzą... I wtedy wpada spóźniony wujek – urodzony talent sceniczny. Nieważne, co opowiada – ważne, jak opowiada. A robi to w taki sposób, że zapamiętacie z tej Wigilii tylko jego fenomenalną opowieść o tym, jak złapał gumę na Wszystkich Świętych. Opowiecie ją znajomym wiele razy, ale mało kiedy ktoś będzie się śmiał. Bo tak opowiadać tę historię potrafi tylko wujek.

W tej opowieści wujek to Donald Trump, a reszta rodziny to amerykańscy politycy. Ten olbrzymi kontrast jest kluczowy dla zrozumienia, w jaki sposób biznesmen pokonał ich w prawyborach: Trump jest urodzonym showmanem. Podczas gdy zahartowani w występach przed kamerami republikańscy politycy stali podczas prawyborczych debat jak kołki i wygłaszali ogólnikowe formułki, biznesmen robił show. Dla widza, który patrzy na dziesięciu podobnie gadających facetów, Trump wyróżniał się od razu – jak błyskotka w błocie. Zresztą zobaczcie sami (film ma 25 minut, ale naprawdę warto go obejrzeć):

Widać tutaj, że Trump jest wirtuozem małego ekranu. Jego geniusz polega na tym, że doskonale rozumie reguły rządzące debatą na żywo. „Na lajfie” liczy się tylko tu i teraz; zwycięzcą jest ten, kto się wyróżni i skupi na sobie uwagę niekoniecznie merytoryczną szermierką. Dlatego Trump przerywa swoim przeciwnikom, wtrąca się, mówi równo z nimi, atakuje ich. Przede wszystkim jednak przypina im „upupiające” ich łatki. Trump więc nazywa senatora Marca Rubio maluchem, sugeruje, że nikt nie lubi senatora Teda Cruza oraz naśmiewa się z flegmatyczności byłego gubernatora Jeba Busha. Nie są to zarzuty ciężkiego kalibru, ale w oczach widza zapewniają retoryczną wyższość. Dlatego ich siła w debacie na żywo jest porażająca. „Daj mi skończyć, maluchu” - mówi do Marca Rubio w jednej z debat. Czy tak wygląda cywilizowany dyskurs polityczny? Nie. Ale dynamika debaty na żywo jest inna. Szpilka wbita, inicjatywa przejęta. Następne pytanie, proszę.

Dzięki temu Trump zrealizował swoją najważniejszą obietnicę polityczną, zanim wygrał wyścig o Biały Dom. Odróżnił się od establishmentu. Był jak powiew świeżego powietrza w zamkniętym, waszyngtońskim światku. I zrobił to nie tylko osobowością sceniczną, ale też tym, jak mówił (używał prostszej angielszczyzny niż kontrkandydaci), i jak konstruował wypowiedzi. Podczas gdy inni politycy ćwiczą formułki, by błysnąć na ekranie, Trump na debaty szedł "na partyzanta", dzięki czemu jego wypowiedzi miały bardziej nieuporządkowaną, naturalną formę – taką, jaką mają nasze codzienne rozmowy (spróbujcie kiedyś zapisać rozmowę telefoniczną ze znajomym).

Trump mówił też rzeczy niewygodne, niemożliwe do realizacji, a czasami wręcz obrzydliwe. Tym także wyróżnił się na tle poprawnych politycznie kontrkandydatów. Twittera zamienił w prawdziwy, wyborczy oręż, często mieszcząc w 140 znakach jakąś uszczypliwość względem oponentów („CNN – stacja, której nie oglądam – mówi że...”; „Tred Cruz uważa, że... KŁAMCA”). Dzięki niemu docierał ze swoimi słowami bezpośrednio do wyborców, bez pośrednictwa mediów. Zresztą reality show nie skończyło się wraz z wyborami – budowa nowej administracji i pielgrzymki kolejnych polityków do Trump Tower w Nowym Jorku wyglądały podobnie.

Trump nie jest jedynym politykiem, który uwielbia media społecznościowe. Ramzan Kadyrow, prezydent Czeczeni, uwielbia wrzucać na Instagrama zdjęcia siebie w koszulkach z Putinem. Odpalił nawet niedawno reality show, którego zwycięzca pomoże mu opracować strategię rozwoju republiki (coś jak „The Apprentice” - program telewizyjny z Trumpem w roli głównej, w którym oceniane były pomysły na biznes). Ale co ujdzie w przypadku watażki Kadyrowa, martwi w przypadku najpotężniejszego człowieka na świecie. Miejmy tylko nadzieję, że show pod nazwą „prezydentura” będzie bardziej przypominał „Wielką Grę” niż „Łysych i blondynki”.

DRODZY CZYTELNICY! Razem z Wami chcemy wybrać temat, który w 2016 roku wzbudził najwięcej emocji. Czym przez ostatnie 12 miesięcy żyli Polacy, co ich angażowało, co denerwowało, o czym dyskutowali, o co się spierali? Sprawdźcie nasze propozycje TEMATÓW ROKU 2016 i zagłosujcie w INTERNETOWEJ SONDZIE. Zapraszamy!

Twoim zdaniem #TematRoku2016 to: