- PO jest w bardzo trudnej sytuacji - podkreślił Marek Król i dodał, że "z wypowiedzi Grzegorza Schetyny wynika, iż pozbyłby się swojej wiceprzewodniczącej Hanny Gronkiewicz–Waltz, ale są jakieś nieznane nam przeszkody".

Publicysta podejrzewa, że Hanna Gronkiewicz-Waltz ma ogromną wiedzę na temat wewnętrznego życia Platformy Obywatelskiej i "jej usunięcie mogłoby wywołać gwałtowne reperkusje, a być może pojawiłyby się przecieki do prasy o różnych operacjach wewnętrznych, które odbywały się w strukturach PO".

Publicysta jest przekonany, że Hanna Gronkiewicz-Waltz szkodzi wizerunkowi Platformy Obywatelskiej. - Odnoszę wrażenie, że PO chciałaby pozbyć się tego przykrego balastu jakim jest Hanna Gronkiewicz–Waltz, która jest faktycznie obciążeniem i ciągnie Platformę w dół przekreślając możliwość wyboru na stanowisko prezydenta Warszawy kogokolwiek z PO, ponieważ ta infamia będzie się ciągnęła za kolejnym kandydatem Platformy Obywatelskiej - podkreślił. Jednak - jak uważa Marek Król - sytuacja jest taka, że "pani prezydent i otoczenie założyło nelsona kierownictwu PO i tak naprawdę nie ma żadnego dobrego ruchu".

Publicysta oceniła, że w innych krajach w Europie taka sytuacja byłaby niemożliwa. - Na przykład w Wielkiej Brytanii premier Cameron odszedł błyskawicznie po przegranym Brexicie i nie ma tam dyskusji. Takie operacje w partiach niemieckich czy brytyjskich odbywają się natychmiast, po to żeby obciążony jakimiś podejrzeniami członek kierownictwa nie dezawuował całej partii - przekonywał publicysta.

Marek Król podejrzewa, że usunięcie Hanny Gronkiewicz-Waltz ze struktur PO może być częścią kalkulacji Grzegorza Schetyny, niewiele jednak pomoże Platformie Obywatelskiej. Jak powiedział "może to tylko zatrzymać proces spadku w badaniach opinii publicznej. Tak zwane egzekucje kadrowe są efektowne i przynoszą poprawę wizerunku, ale nie uratują PO przed spadkami".