Powodem była sytuacja finansowa systemu lecznictwa i żądania płacowe. Powtórka z historii? Owszem. Od 25 dni młodzi lekarze głodują, bo domagają się zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia oraz podwyżek wynagrodzeń. I chociaż zdążyli się z nimi spotkać politycy PiS, z panią premier na czele, został powołany specjalny zespół, a rząd przyjął projekt ustawy, która zwiększa nakłady publiczne na lecznictwo do 6 proc. PKB do 2025 r., to końca sporu nie widać.

Głodówka rezydentów zbiega się z dwuleciem gabinetu premier Beaty Szydło. I choć sukcesów mu nie brakuje, to protest medyków rzuca na nie cień. Z negocjacji podjętych przez PiS nic nie wyszło, udziału prac w zespole odmówili rezydenci i wszyscy członkowie Rady Dialogu Społecznego, a projekt przyjęty przez rząd nie spełnia oczekiwań głodujących. Więcej – wczoraj w Małopolsce był dzień bez przyjęć pacjentów. Protest medyków to już nie fanaberia garstki zapaleńców. Sytuacja jest poważna, więc skoro rząd nie umie sporu rozwiązać, to powinien się w to włączyć prezydent Andrzej Duda. Zwołanie Rady Gabinetowej jest środkiem nadzwyczajnym, ale i okoliczności są wyjątkowe. Przedłużenie zaś obecnego stanu zawieszenia nie wzmacnia również pozycji głowy państwa.