- Sukces PiS polegał na tym, że jest to partia konserwatywno-socjalna. Przyciągnęło to wielu wyborców. Teraz na czele rządu ma stanąć polityk, który nie jest kojarzony ani z przesadnym konserwatyzmem, ani też z wrażliwością socjalną. Pytanie, czy wyborcy, którzy poparli taki program, będą gotowi wspierać rząd kierowany przez polityka kojarzonego raczej z biznesem, światem finansów - powiedział dr Sowiński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Zdaniem politologa, dobrze się jednak stało, że decyzja wreszcie zapadła.

- Został przerwany korowód polityczny. PiS traciło już nad nim kontrolę. Tracił autorytet władzy, poszczególnych ministerstw, ale i Polski. Trwanie w zawieszeniu było już niepoważne i szkodliwe - ocenił.

Dr Sowiński podkreślił zarazem, że misja Morawieckiego nie będzie łatwa. Dlaczego? Politolog wskazał co najmniej trzy powody:

Pierwszy

To polityk, który nie ma własnego zaplecza w Prawie i Sprawiedliwości. - Co więcej, wielu polityków tej partii będzie pamiętało, że nie było go w najtrudniejszych chwilach. Dołączył stosunkowo późno. Ktoś taki zawsze jest traktowany z pewnym dystansem - wyjaśnił.

Drugi

Politolog zwrócił zarazem uwagę, że prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński od dawna sugerował, iż "wierzy w Morawieckiego". - Gospodarka jest dla PiS ważną kwestią, ale być może jest też plan, by przez tę zmianę partia skierowała się w stronę bardziej umiarkowanego elektoratu. To jednak zamysł trudny i ryzykowny. Dziś znaczna część umiarkowanych wyborców jest mocno rozczarowana PiS i "Dobrą zmianą". Musiałoby odejść kilku ministrów, by ewentualnie elektorat mógł zaufać misji premiera Morawieckiego. Może on mieć trudność w pozyskaniu wyborcy umiarkowanego, a przy okazji stracić jakąś część elektoratu socjalnego - dodał.

Trzeci

Politolog, oceniając możliwe pozostanie Beaty Szydło w rządzie i objęcie funkcji wicepremiera, powiedział, że to "osobliwa, nietypowa formuła, nielogiczna politycznie".

- Siłą rzeczy może to powodować iskrzenie między tymi politykami. Nowy premier ma prawo do swego otwarcia, do przestrzeni politycznej. Obecność wicepremiera, który wcześniej rządził, będzie zapewne kolidowała. Taki pomysł może jednak wynikać z tego, że Beata Szydło jest popularna wśród wyborców socjalnych. Oni w nią wierzą i nie rozumieją, dlaczego rano PiS staje murem za premier, a wieczorem zostaje ona odwołana. To niezrozumiałe i zaskakujące. Być może pozostanie w rządzie ma być takim "otarciem łez"- powiedział dr Sowiński.