Szliście do władzy z obietnicą przywracania wspólnoty Polaków. Ta wspólnota po trzech latach ma się lepiej?

Prof. Zdzisław Krasnodębski*: Bądźmy realistami, dziś nie ma warunków do budowania tego rodzaju wspólnoty. Pozytywne jest to, że mimo wszystko się nie pozabijaliśmy.

Mamy się cieszyć z planu minimum?

Wydaje się, że tu akurat musimy się z tego cieszyć. Mamy w Polsce dwie wspólnoty i jeśli pyta pan, czy integracja tych wspólnot postępuje, to powiem, że tak. Każda z tych wspólnot dość dobrze się zintegrowała… (śmiech).

Cenię pański sarkazm.

Ale to akurat prawda. Ludzie z mojego środowiska, obozu są naprawdę dobrze zintegrowani. Tamci też.

Będziecie dwoma plemionami, które się będą mordować, chyba że tu wprowadzimy wojska ONZ?

No dobrze, ale co możemy zrobić? Problem polega na tym, że te dwie wspólnoty mają tak różne wyobrażenia na temat tego, co dobre, a co złe, że dialog staje się niemożliwy.

Nie ma sensu rozmawiać?

Mam doświadczenie z Parlamentu Europejskiego (PE), staram się tam porozumieć z kolegami z Platformy, ale potem dochodzi do ich wystąpień w sprawie Polski i nie wiem, jak się zachować, bo to, co robią, jest całkowicie nieakceptowalne. Dla mnie przekroczeniem czerwonej linii jest opowiadanie o Polsce jako o państwie, w którym ludzie dokonują samopodpaleń, bo odebrano im wolność. Absolutnie nie mogę zaakceptować prezentowania Polski jako kraju podobnego do Turcji czy Czeczenii.

*prof. Zdzisław Krasnodębski - socjolog, wykładowca na Uniwersytecie w Bremie, europoseł z listy PiS, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.