- A trzeba pamiętać, że wtedy Radosław Sikorski był ministrem w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, Ligii Polskich Rodzin i Samoobrony. A inny wicepremier, czołowy faszysta Europy, jest dzisiaj liberalnym mecenasem o lekko konserwatywnych poglądach - dodał profesor, tłumacząc w ten sposób ataki pod adresem PiS.

W internetowej części rozmowy prof. Krasnodębski ocenił również szanse Donalda Tuska na objęcie stanowiska przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej. - Na pewno mógłby nim zostać. Pytanie tylko, czy byłby tym zainteresowany. Ta pozycja nie daje żadnej realnej władzy. Polska jest dla niego zdecydowanie bardziej interesująca - stwierdził gość Radia ZET.

Według profesora powrót Tuska do kraju tylko ułatwiłby kampanię PiS. - Wszyscy Polacy pamiętają, mam nadzieję, bilans jego rządów - stwierdził Krasnodębski.

- Z tego co czytam w mediach, to istnieje pomysł na przyśpieszone wybory. Moim zdaniem nie byłby to dobry pomysł. Należy się trzymać kalendarza wyborczego, już kiedyś w 2007 roku mieliśmy przedterminowe wybory i źle to się dla nas skończyło - podkreślił.

- Na pewno jesteśmy w stanie wygrać każde wybory, pytanie tylko, czy nam się to uda. Rzeczywiście wybory samorządowe pokazały, że musimy zawalczyć o klasę średnią, zamieszkującą duże miasta. Będziemy musieli sprawić, żeby oni nam zaufali i na nas zagłosowali - mówił pytany o szanse wyborcze Zjednoczonej Prawicy do PE.

Profesor zadeklarował także, że jest gotów ponownie kandydować do PE. - Jeśli władze PiS mi zaufają, to oczywiście, że tak. Rozmowy trwają, ale listy wyborcze jeszcze nie powstały - oznajmił.

- Degrengoladą intelektualną, środowisk intelektualnych w Polsce, jest krytyka Piotra Glińskiego przez Instytut Socjologii i Filozofii PAN. Wicepremierowi zarzucono, że jego zachowanie i wypowiedzi "nie licują z godnością urzędnika państwowego". Taka ocena nie należy do zadań Instytutu - ocenił na koniec profesor, jednocześnie gratulując ministrowi kultury tytułu "Człowieka Wolności" Tygodnika Sieci.