Schetyna był pytany w piątek TOK FM, kiedy jego zdaniem odbędą się wybory parlamentarne. Są dwie możliwości - oczywiście klasyczna, październik, i ten przyspieszony wariant, 17 marca - powiedział. Dopytywany, na ile procent uważa, że odbędą się przedterminowe wybory, odparł: Myślę, że to jest między 40 a 50 proc..

Według szef Platformy wpływ na przyspieszenie wyborów może mieć m.in. "bardzo duża dekompozycja obozu władzy" oraz zaplanowana na 19 marca 2019 r. w Trybunale Sprawiedliwości UE rozprawa ws. pytań Sądu Najwyższego dotyczących Krajowej Rady Sądownictwa.

Powtarzam to, o czym się mówi na korytarzach sejmowych (...) - oni się boją tego (rozprawy w TSUE), bo to jednoznacznie przesuwa ich na stronę tych, którzy łamią prawo europejskie - stwierdził Schetyna.

Zwrócił uwagę, że jeśli wybory zostaną przyspieszone, to zostanie tylko 45 dni na kampanię wyborczą. Wszystko byłoby ekspresowe. Tym bardziej trzeba być przygotowanym i gotowym do wyborów natychmiast - podkreślił lider PO.

W grudniu "Gazeta Wyborcza" napisała, że PiS rozważa zorganizowanie przyspieszonych wyborów parlamentarnych na wiosnę, do czego - zdaniem "GW" - namawia szef MS Zbigniew Ziobro. Ziobryści przekonują, że należy wyprzedzić majowe wybory do europarlamentu, bo będą najtrudniejsze dla obozu władzy i mogą zapoczątkować spadek w sondażach - podała gazeta.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek zapewniła wówczas, że wiosną absolutnie nie będzie przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Według niej takie informacje mają "podgrzewać atmosferę i niepokój" wśród Polaków. Również wiceprezes PiS, szef MSWiA Joachim Brudziński zaprzeczał, jakoby PiS planowało przyspieszone wybory w marcu. Zbigniew Ziobro mówił, że doniesienia "GW" o zabieganiu o przedterminowe wybory to absurd i nieprawda.

W Trybunale Sprawiedliwości UE 19 marca 2019 r. odbędzie się rozprawa ws. pytań Sądu Najwyższego dotyczących m.in. zdolności Krajowej Rady Sądownictwa do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów.

SN 30 sierpnia 2018 r. skierował dwa pytania do TSUE w ramach sporu toczącego się między sędzią Naczelnego Sądu Administracyjnego a KRS, w sprawie wydanej przez Radę opinii w przedmiocie dalszego zajmowania stanowiska sędziego NSA. "SN zastanawia się, czy sposób powoływania sędziów do KRS jest zgodny z polską konstytucją i standardami europejskimi. (...) SN pyta TSUE, jaki jest standard europejski w tej sprawie i czy można obecną sytuację pogodzić z tym standardem" - mówił we wrześniu rzecznik prasowy SN sędzia Michał Laskowski. "Drugie pytanie jest konsekwencją pierwszego pytania. Kiedy TSUE orzeknie, że nie jest to zgodne ze standardem, bo wtedy powstaje pytanie jaki jest status sędziów wskazanych przez nową KRS wyłonioną w taki, a nie w inny sposób. To jest pytanie, czy są to sędziowie prawidłowo powołani na swoje stanowiska" - dodał.

Z kolei 19 września trzy pytania zadano w ramach sporów toczących się między sędziami SN Andrzejem Siuchnińskim i Krzysztofem Cesarzem a SN "w przedmiocie żądania ustalenia, że ich stosunek służbowy jako sędziów tego sądu nie przekształcił się w stosunek służbowy sędziów w stanie spoczynku".

SN zapytał wtedy m.in., czy w rozumieniu prawa unijnego, utworzona od podstaw Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezależnym i niezawisłym, jeśli sędziowie tej Izby zostali wybrani przez KRS, która nie daje rękojmi niezależności od władzy ustawodawczej i wykonawczej.

W październiku i listopadzie kierujący Izbą Dyscyplinarną SN prof. Jan Majchrowski wysłał do prezesa TSUE swe stanowisko w związku ze sprawą pytań prejudycjalnych. Ocenił, że postępowania ws. sędziów, w których zostały zadane pytania prejudycjalne są nieważne, ponieważ sprawy te powinna rozpatrywać Izba Dyscyplinarna SN, a nie Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.

TSUE wówczas odpowiedział, że jeśli do Trybunału nie wpłynie wniosek o wycofanie pytania prejudycjalnego z sądu, który wysłał zapytanie, to TSUE będzie dalej prowadzić postępowanie w tej sprawie.