Staje się globalną recesją, która już dotknęła dwie najsilniejsze gospodarki świata: amerykańską i niemiecką. Wszelkie, najbardziej nawet radykalne kroki stają się możliwe. Kapitalizm nie będzie odrzucony, ale na naszych oczach radykalnie zmieni swoje oblicze.

Sarkozy i Merkel w imieniu całej Europy - przy pewnym sceptycyzmie Anglii - zaproponują światu kontynentalną wizję kapitalizmu regulowanego, gdzie państwo nie pełni już funkcji jedynie nocnego stróża, ale ustala gospodarcze reguły gry, aby później kontrolować ich przestrzeganie. Ten projekt poprze Rosja z przyczyn tyleż gospodarczych, co politycznych. I choć taką rewolucję w obrębie kapitalizmu skutecznie zablokowałaby Ameryka Busha, Ameryka Obamy będzie wstrzemięźliwa w oporze.

"Financial Times" od paru tygodni ogłasza tryumfalny powrót Keynesa, ekonomisty, który uważał, że państwo powinno być aktywnym uczestnikiem kapitalizmu, kreować popyt, kontrolować obieg pieniądza... Keynes stworzył swoją teorię w odpowiedzi na Wielki Kryzys z roku 1929. Przegrał jednak w Bretton Woods, gdzie tworzone były fundamenty powojennego ładu gospodarczego. Klęska Keynesa została przypieczętowana przez tzw. konsensus waszyngtoński, który oparty był na wierze w to, że globalny wolny rynek będzie racjonalny i ureguluje się sam. Konsensus waszyngtoński panowałby nadal, gdyby nie globalny kryzys, który pogrzebał wiarę w racjonalność rynku i w rozsądek najważniejszych globalnych graczy. Największe i najbardziej renomowane instytucje finansowe dały się ponieść żądzy zysku i maksymalizowały ryzyko, przekraczając wszelkie granice racjonalności. Największe globalne korporacje uprawiały kreatywną księgowość. Agencje ratingowe - te najbardziej renomowane, z wieloletnią tradycją - kryły całe to szaleństwo, same łamiąc prawo i tracąc cały swój autorytet.

Już w Camp David Sarkozy powiedział, że odbudowy kapitalizmu nie można powierzyć tym, którzy zaprowadzili go na skraj przepaści. Że w ślad za otwieraniem się globalnego wolnego rynku będzie trzeba stworzyć efektywne globalne regulacje i mechanizmy kontrolne. Dzisiaj w Waszyngtonie Sarkozy ma po swojej stronie Merkel i Miedwiediewa. Ale w ciągu ostatniego tygodnia przybył mu inny, o wiele ważniejszy sojusznik: Obama. Zapowiadając wielką akcję amerykańskiego państwa na rzecz kreacji popytu, zamówień publicznych, publicznej pomocy dla amerykańskiego przemysłu samochodowego - o wartości sięgającej 100 mld dol. - nowy prezydent elekt stanął po stronie Keynesa. W reakcji na pierwszy naprawdę światowy kryzys gospodarczy globalizacja osiąga zupełnie nowy wymiar - już nie tylko ekonomiczny, ale po raz pierwszy także polityczny.