To, co się dzieje w publicznym radiu, przekracza wszelkie wyobrażenie. Niszczony jest dorobek blisko 85 lat działalności, która jeszcze 3 – 4 lata temu była przez ludzi oceniana lepiej niż działalność prezydenta. Wysokie zaufanie do Polskiego Radia deklarowało ponad 80 procent społeczeństwa. Wyżej była tylko straż pożarna. Na tę działalność składa się ogromna ilość audycji informacyjnych, publicystycznych i muzycznych. Audycje przez cały okres istnienia Polskiego Radia miały wysoki poziom warsztatowy, intelektualny.

Oczywiście przez znaczną część czasu publiczne radio działało w warunkach monopolu, nie było stacji komercyjnych. Miało więc ogromny luksus. Teraz mogłoby również być w komfortowej sytuacji, gdyby swoją ofertę programową oparło na odmiennej formule niż komercja. Gdyby było jedyne i niepowtarzalne. A byłoby tak tylko w przypadku utrzymania misji na wysokim poziomie i emitowaniu programu bez reklam. Tymczasem Polskie Radio gubi misję zarówno z powodu braku środków finansowych, jak i złej polityki programowej i personalnej. Traci wysoki poziom, zmniejszając tym samym słuchalność. Po co więc komu radio, na które państwo miałoby łożyć, a niewielu miałoby z niego korzyść?

Dlaczego nikomu – oprócz dziennikarzy, z których zdaniem nikt się nie liczy – nie zależy na tym, by radio publiczne miało program na wysokim poziomie z licznym gronem słuchaczy? By finansowanie radia było zabezpieczone regularnymi i skutecznie ściąganymi składkami typu abonament, podobnie jak to jest w krajach Unii Europejskiej? Dlaczego nikomu nie zależy, by wreszcie uratować dobro narodowe? Dlaczego Polskie Radio jest zarządzane i kierowane przez przypadkowych ludzi, którzy nie znają się na radiu, a dbają jedynie o własne interesy?

W cywilizowanym świecie instytucje wysokiej kultury – a do takich przez lata należało Polskie Radio – istnieją, by swe talenty mogli ujawnić artyści, intelektualiści, którzy mają coś istotnego do przekazania ludziom. A ludzie dzięki temu, że ma to odpowiednią wartość i poziom, chcą tego słuchać. To tak oczywiste, że aż banalne. Dlaczego rządzący nie chcą tego dostrzec? Nie chcą stworzyć klarownej koncepcji działania publicznych mediów, która wyciągnie je z polityczno-partyjnego zapętlonego dołka? Niezrozumiałe jest dla logicznie myślącego człowieka, dlaczego nikt nie chce mieć na koncie takiego sukcesu, który przyniósłby jemu i jego współpracownikom chwałę i satysfakcję oraz ogólny pożytek.

Polskie Radio przez lata zgromadziło wielkie talenty dziennikarskie, indywidualności, przestrzegając zasady sztafety pokoleń, z wyjątkiem okresu stanu wojennego i tuż po nim. W ostatnich dwóch latach osobowości i ludzie znający się na radiu publicznym zostali zniszczeni przez prezesów Krzysztofa Czabańskiego i Jerzego Targalskiego, którzy zmusili do odejścia około 500 osób. Nowe zastępy dziennikarzy radia publicznego nie zostały wychowane, bo na to potrzeba czasu i świadomości. Potrzeba też mistrzów, którzy mogliby przekazać wiedzę i styl młodym ludziom, żeby to radio różniło się od komercji i by obecność na antenie nie polegała tylko na wykrzykiwaniu pustych słów i zapowiadaniu utworów muzycznych. Osobowości Polskiego Radia na przestrzeni lat przez swoją działalność antenową ukształtowały w dużym stopniu wrażliwość społeczną i kulturalną kilku pokoleń, rozszerzyły ich wiedzę i rozumienie świata. Dlaczego ta pozycja publicznego radia jest teraz niszczona bezpardonowo? Można dojść do porażającego wniosku, że jest to celowe działanie.

W niedawnym wywiadzie dla „Dziennika” Wojciech Kilar powiedział: „Kultura bywa bardzo niebezpieczna dla władzy. Podnosi świadomość społeczną – a przez to potrafi utrudniać rządzenie. Zdecydowanie łatwiej jest przecież rządzić społeczeństwem o niskim poziomie świadomości niż wyższych wartości czy tradycji kulturalnej. To naprawdę prostsze. Zawsze było tak, że inteligencja, najogólniej mówiąc, w pewnych momentach przydatna władzy, w innych stawała się zbędna. Coś tam przecież zawsze w końcu te inteligenciki zaczynają drążyć, analizować czy krytykować. Żaden rząd tego nie lubi – ten najwyraźniej także. Dlatego warto próbować społeczeństwo nieco odmóżdżyć”. To straszne, gdy mówi to wybitny twórca w XXI wieku, w środku Europy.

Inny wybitny artysta – Andrzej Seweryn – w rozmowie na antenie radiowej „Dwójki” powiedział: „We Francji mówienie o potrzebie istnienia programów o wysokiej kulturze byłoby wyjaśnianiem oczywistości. Państwo ma ciągłość, elity są wykształcone, ogromna większość społeczeństwa rozumie misję France Culture i France Musique (programy podobne do Programu 2 PR, który łączy słowo i muzykę). To przerażające, że w Polsce trzeba to tłumaczyć ludziom, a politycy są słabo wykształceni. Ich poziom jest znacznie niższy w porównaniu z Francją”.

Obecnie brak gwarancji finansowania programów powoduje straszne obniżenie ich poziomu lub wręcz niemal brak możliwości wykonywania misji, jak w przypadku Programu 2 Polskiego Radia (który dramatycznie zaprotestował przeciwko temu całodobowym milczeniem anteny). To właśnie ten program jest największą filharmonią w Polsce, powszechną operą i enklawą rozbudzającą ludzką wyobraźnię. Nie do zaakceptowania przez ludzi inteligentnych i wykształconych jest konieczność tłumaczenia i udowadniania decydentom, jak ważna jest wysoka kultura, kształtowanie wyobraźni i kreacyjna, a nie tylko informacyjna rola radia. Wysoka kultura powinna być karmą dla wszystkich, by ci, co są niżej, szli wyżej. Jeśli kultura zostawiona jest sama sobie, to znaczy nie tworzą jej utalentowane, profesjonalne i świadome jednostki, komercjalizuje się w złym tego słowa znaczeniu. Staje się masowa jako bezwartościowy hałas.

W tym miejscu regulatorem takiego skrzywienia powinno być państwo z mediami publicznymi na wysokim poziomie, które tworzyłyby swego rodzaju metr z Sevres – wzorzec walczący z zalewającym bełkotem. Politycy powinni być odpowiedzialni za kulturę wyższą, pod warunkiem wszakże, iż będą świadomi, że ona istnieje.

Z obserwowanych zachowań władzy wynika, że naszym decydentom nie zależy na kulturze wyższej ani publicznych mediach. Zarówno przez politykę personalną kreowaną w tych mediach przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, a także rady nadzorcze i zarządy, oraz niewłaściwe finansowanie tych mediów decydenci uniemożliwiają tworzenie produktu wysokiej jakości, czyli programu mądrego, na poziomie, niezakłócanego żadnymi reklamami. Program w mediach publicznych nie może być formą mizdrzenia się do publiczności. To musi być mądra treść w zwracającym uwagę opakowaniu. Poza tym ma mieć głębię, klasę, szlachetność, artyzm i wdzięk. Takie radio na pewno byłoby jedyne, pełniłoby rolę wychowawczą, edukacyjną, kulturotwórczą i kształtującą dobry gust istotnej części słuchaczy. Tak jest w całym cywilizowanym świecie – w Wielkiej Brytanii, Niemczech, we Francji, w Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych. Dlaczego Polska miałaby być poza cywilizacją? Czyżby dlatego, że w naszym kraju rządzą głównie amatorzy?