"W armii trwa pełzający bunt generałów"
Rekonstrukcja rządu nie objęła niestety ministra obrony narodowej Bogdana Klicha, mimo że to właśnie on w pierwszym rzędzie powinien zostać zdymisjonowany. Dzisiaj bowiem z powodu postępującej w Siłach Zbrojnych erozji zaufania do MON mamy do czynienia z pełzającym buntem i mentalnym cofaniem się do czasów Układu Warszawskiego - pisze kmdr por. rez. Artur Bilski.
- Zobacz, ile rząd chce wydać na wojsko
- Koniec misji w Afganistanie? Nieprędko
- Polskiej armii zabraknie ochotników
- "Nasi żołnierze liczą na zaufanie Afgańczyków"
- To on zastąpi generała Skrzypczaka
- Tak generał walczył o sprzęt dla żołnierzy
- "Koniec prymitywnego myślenia o Afganistanie"
- Prezydent: Obrażalski Schetyna
- "Kto się przyzna do błędów w Afganistanie?"
- Pochłonie nas afgański pył
- Kolejny generał chce odejść od Klicha
- "Wygrajmy swoje bezpieczeństwo"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przypomina to sytuację sprzed 15 lat, kiedy to jesienią 1994 roku, doszło do buntu generałów, który przeszedł do historii polskiej demokracji pod nazwą "obiadu drawskiego". Od tamtej pory polska armia stacza się po równi pochyłej. Teraz osiągnęliśmy dno.
Generałowie atakują i odchodzą
Sytuacja jest naprawdę zła skoro nawet najwięksi beneficjenci struktury wojskowej, czyli generalicja, otwarcie lub pośrednio krytykują niewydolność systemową MON. Jako pierwszy pojawił się gen. Waldemar Skrzypczak , który zaatakował ministra za nieudolność i blokadę informacyjną po śmierci kpt. Daniela Ambrozińskiego. Potem wcześniejszym odejściem zagroził gen. Bronisław Kwiatkowski szef Dowództwa Operacyjnego odpowiedzialnego za misję w Afganistanie. Ostatnio zaś na rezygnację z wojska zdecydował się gen. bryg. Tomasz Bąk, który odmówił objęcia dowodzenia naszym kontyngentem w Afganistanie mimo młodego wieku ( 43 lata) i otwierającej się przed nim kariery.
Być może będą kolejni atakujący ministra generałowie, bowiem jego niepopularność w armii narasta. Podczas sławetnego obiadu drawskiego generałowie - dowódcy okręgów wojskowych i rodzajów Sił Zbrojnych, zachęcani przez Prezydenta Lecha Wałęsę i szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego Tadeusza Wileckiego, wypowiedzieli posłuszeństwo Piotrowi Kołodziejczykowi, ówczesnemu ministrowi obrony narodowej. Po generalskim "sądzie kapturowym" prezydent Wałęsa odwołał ministra ze stanowiska.
Dzisiaj to minister Klich stoi w obliczu pełzającego buntu reformatorskiego skrzydła generalicji. Stworzył bowiem system cywilnej kontroli na armią, który nie jest w stanie odpowiadać na wyzwania i sygnały, płynące z wewnątrz i zewnątrz. Każdy taki sposób sprawowania władzy nad armią jest skazany na kryzys i upadek autorytetu.
czytaj dalej

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!