"Za dziesięć lat wyobrażam siebie jako osobę, która wiedzie spokojny żywot poza polityką" - powiedziała portalowi tvp.info Beata Kempa. "Swoje doświadczenia chętnie wykorzystam w innym zawodzie" - dodała.

Co skłoniło ją do takiej deklaracji? Chamstwo, które - jak mówi - rządzi polityką. "Jestem też rozczarowana pustą polemiką z Platformą" - wyznała.

Posłanka przywołuje słynną wymianę zdań z posłem Stronnictwa Demokratycznego Marianem Filarem. "Jeśli kawaler chce się ożenić i ma do wyboru trzy narzeczone, to najpierw wybiera tę najładniejszą, a potem się zastanawia jakie elementy wziąć z pozostałych" - mówił prof. Filar w czasie dyskusji na temat projektów uchwał, powołujących komisję hazardową. Kempa odpowiedziała mu wtedy, że "nie zawsze najładniejsza jest najmądrzejsza". "Przepraszam, nie panią miałem na myśli" - odparł Filar, wzbudzając salwę śmiechu na sali.

Posłanka PiS poczuła się dotknięta tą sytuacją. "Nie spodziewałam się, że ludzie, którzy jawią się jako niebywale kulturalni, potrafią uderzyć poniżej pasa tylko dlatego, że ktoś ośmielił się wyrazić odmienne zdanie" - powiedziała i przyznała, że to właśnie jeden z incydentów, który skłonił ją do mośli o odejściu z polityki.

Jednak jej adwersarze z PO nie wierzą w te deklaracje. "Beata Kempa to osoba, która nie może się doczekać sytuacji, gdy PiS będzie znów sprawował władzę. I ma nadzieję, że będzie w tym sprawowaniu władzy uczestniczyć. Nie sądzę, by szybko opuściła politykę" - stwierdził poseł PO Marek Wójcik.